Dzieci pomagają dostrzec to, czego bez nich dostrzec się nie da

foto: Kasia Olszewska

Kontakt między dzieckiem a rodzicem ma swoją specyfikę i niepowtarzalność. Żadna z relacji, w jakie jest w stanie wejść dorosły człowiek, nie dostarcza mu takich informacji o nim samym, jak właśnie przebywanie ze swoim potomkiem.

Powrót syna do domu

W jednej z ksiąg Starego Testamentu — w Księdze Tobiasza — opisana jest scena, w której syn spotyka się ponownie ze swoim ojcem. Dzieje się ona po licznych przygodach, jakie doświadczył, kiedy opuścił dom rodzinny.  Rodzic, przed wyruszeniem syna w świat, stracił wzrok. Przy ponownym powitaniu potomek uzdrawia ślepotę ojca. Wykorzystuje do tego lekarstwo, które zdobył w podróży.

Cała scena wypełniona jest symboliką charakterystyczną dla tej części Starego Testamentu. Jednym z możliwych sposobów jej odczytania, jest potraktowanie wyprawy Tobiasza jako alegorii dojrzewania do dorosłości i odpowiedzialności. Służy temu właśnie opuszczenie domu rodzinnego i wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. Dopiero wtedy możliwy jest powrót. Wraca jednak jako w pełni ukształtowany, dojrzały człowiek. Ta przemiana umożliwia również uzdrowienie ojca. Patrząc na nią z punktu widzenia rodzica, można dostrzec, że syn, który wyszedł odnaleźć swoją tożsamość, wraca i otwiera rodzicowi oczy. Przywraca wzrok, który on wcześniej utracił.

Bielmo jako choroba wzroku

Chorobą, która dotknęła Tobiasza, było bielmo. Jest to białawe zmętnienie rogówki oka, które w skrajnych przypadkach może doprowadzić do ślepoty. Powoduje utratę przejrzystości widzenia, ponieważ tkanka bielma nachodzi na tęczówkę oka. Zmiana ta to nieodwracalne upośledzenie wzroku. W obecnych czasach leczenie możliwe jest metodami chirurgicznymi. W czasach, w których żył autor Księgi Tobiasza, choroba ta była jednak nieuleczalna.

Upośledzenie patrzenia na świat

Odczytując ponownie tą scenę w symbolice dojrzewania i dorastania do pełni człowieczeństwa można zauważyć, że jest pewien rodzaj upośledzenia w patrzeniu na siebie i na świat. Nabywamy go z wiekiem. Jedynym sposobem na odwrócenie tych zmian jest właśnie relacja z naszymi dziećmi. W naszych pociechach, kiedy będziemy szczerzy sami ze sobą, będziemy w stanie dostrzec odbicie największych słabości. Wady, które udało nam się w sobie uśpić lub gdzieś upchnąć w tyle głowy, mogą powrócić. Najtrudniejszym wyzwaniem stanie się wtedy uczenie się wyrozumiałości wobec słabości tej drugiej osoby. Zadanie tym trudniejsze, że obserwowanie takiego odbicia nas samych będzie dotykać najbardziej wrażliwych miejsc i burzyć obraz, jaki stworzyliśmy na swój temat. To w takich momentach najtrudniej jest zapanować nad sobą.

Warto jednak spojrzeć na to jako na szansę, która pozwoli nam osiągnąć poziom wewnętrznej spójności, niemożliwy do zdobycia w żadnej innej relacji. Wychowywanie dzieci to tak na prawdę wychowywanie samego siebie.

„I przystąpił do niego Tobiasz z żółcią z ryby w ręku, i dmuchnął na jego oczy, dotknął się i rzekł: «Ufaj, ojcze!», i przyłożył mu lekarstwo, i odczekał chwilę. Potem zerwał obiema rękami [bielmo] z kątów jego oczu. A Tobiasz starszy rzucił mu się na szyję, zaczął płakać i zawołał: «Ujrzałem cię, dziecko, światło oczu moich».” Biblia Tysiąclecia, Księga Tobiasza 11, 11-13.

About

You may also like...

Comments are closed.