Dziecko jest niezależną istotą bez względu na to, co o tym sądzimy

Sformułowanie „posiadać dziecko” zawiera w sobie element podporządkowania. Sugeruje ono określoną formę dysponowania. Czasownik „posiadać” dokładnie określa fakt bycia właścicielem rzeczy, która ma dużą wartość. Takie użycie tego słowa nie pasuje do relacji między ludźmi, ponieważ sugeruje uprzedmiotowienie drugiej osoby.

W posiadaniu dziecka jest element oczywistości

Łatwo jest w codziennej rutynie przyjąć punkt widzenia, zgodnie z którym bycie rodzicem jest czymś oczywistym, czymś przynależnym dorosłej osobie będącej w związku małżeńskim. Kiedy już dziecko się pojawi, czasem po sporych trudnościach, szybko wrasta w schemat, zgodnie z którym postrzegamy go — jako rodzice — jak część nas samych. Część naszego świata, która jest i która będzie obok nas i trzeba ją w określony sposób przyporządkować preferowanemu porządkowi.

Spróbuj dostrzec odrębność małego człowieka

Jestem jednak przekonany, że od czasu do czasu warto podjąć wysiłek, by spojrzeć na malucha jako odrębnego człowieka. Zupełnie od nas niezależnego, który ma prawo określać swoje życie i formułować jego ocenę zgodnie z osobistym przekonaniem. Spróbuj sobie wyobrazić, że staje przed tobą osoba, która proponuje ci byś przyjął na siebie odpowiedzialność dysponowania życiem sąsiada. Jak się zgodzisz będziesz mógł zrobić z jego wolnością to, co uznasz za stosowne. W zamian musisz pamiętać o jego bezpieczeństwie, o zaspokojeniu podstawowych potrzeb. Brzmi dziwnie? Pewnie dlatego, że odnosi się do dorosłego człowieka. Dziecko tym różni się jedynie, że ma ograniczone czasowo pewne umiejętności i potrzebuje czasu, by je zdobyć.

Opieka to przywilej a nie prawo

Jeżeli ktoś by nam zaproponował taki eksperyment z sąsiadem pewnie w pierwszej chwili pojawiłaby się w głowie myśl: „wariat”. Skoro tak, to jak wielkim „wariatem” musi być ktoś, kto powierza naszej opiece małego człowieka. Ile w tym musi być zaufania do nas, wiary w nasze możliwości i siły, a przede wszystkim w dobrą wolę i dobroć w nas. To dzięki tym ostatnim mamy sami do siebie zaufanie, że choć czasem wychowanie nam nie wychodzi, to jednak zawsze robimy to w dobrej wierze.

Miłość to nie jest kochanie

W naszej relacji z dzieckiem jest ogromna doza chęci posiadania i zawłaszczenia. Sam fakt, że się boimy o drugiego, że oczekujemy w zamian coś i czegoś, świadczy o chęci zawłaszczania. Wielokrotnie już dociekałem przyczyn moich porażek w wychowaniu. Przez niepowodzenie rozumiem zachowania moich dzieci, które są niezgodne z moimi oczekiwaniami lub sytuacje, które dzieją się między nami, a ich nie akceptuję. Jeżeli po takich zdarzeniach szczerze udzielałem sobie odpowiedzi, to zawsze dochodziłem do punktu, który jednocześnie był początkiem problemu. To byłem ja sam. Złość, poirytowanie, nieuzasadnione oczekiwania, stawianie rzeczy przed człowiekiem, niewłaściwa hierarchia wartości.  To mnie skierowało na kolejne pytanie: Jak mogę liczyć, że wychowam kogokolwiek jeżeli nie potrafię sam siebie wychować?

Taka szalona myśl może się w nas pojawić tylko gdy staramy się posiąść drugiego człowieka i zawładnąć nim. Jest efektem oczekiwania, że zrealizuje on nasze plany na jego życie. Założenie to jest jednak tylko złudzeniem i jest niewykonalne.

Nie jesteśmy w stanie wpływać na i odpowiadać za wybory innych. Odpowiadamy tylko za własne. Tak więc nie mamy możliwości, by wychować dziecko. Możemy mu jedynie pokazać, jaka naszym zdaniem jest najlepsza droga w życiu i pójść nią, by uwiarygodnić się w jego oczach.

About

You may also like...

Comments are closed.