Jak rozmawiać z nastolatkiem?

Z dzieckiem najłatwiej rozmawia się jeżeli pochylimy się w taki sposób, że nasz wzrok znajduje się na poziomie oczu małego rozmówcy. Łatwiej wtedy trafić do jego serca, ale mamy też możliwość śledzenie jego reakcji i informacji zwrotnych. Takie zmniejszenie dystansu jest konieczne również w sferze wartościowania.

Szczególna rola rodzica

Rola rodzica wiąże się między innymi z przyjęciem odpowiedzialności za drugiego człowieka w tym za jego bezpieczeństwo i wychowanie. Taka postawa przekłada się również na sposób mówienia. Oczekujemy wysłuchania, a w sytuacjach trudniejszych wręcz podporządkowania. Jest to zrozumiałe: wypełnienie szczególnej roli opiekuna wymaga również możliwości dysponowania odpowiednimi uprawnieniami.

Schodzenie z piedestału rodzica

Wraz z dorastaniem dziecka dystans w takich relacjach powinien maleć. Z podporządkowania przekształcać się w relację partnerską. Wiąże się to z koniecznością zejścia z piedestału, który dała nam rola rodzica. Zadanie wyjątkowo trudne z kilku powodów. Jednym z nich jest niedostrzeganie zmian, które zachodzą w dziecku. Zwykle jako rodzice ostatni zauważamy, że nasza pociecha dorosła.  Druga trudność wynika z konieczności przejścia ponad swoimi ograniczeniami. Rola kierowania drugim człowiekiem wchodzi w krew. Jest po prostu łatwiejsza. Dużo mniej zachodu i umiejętności wymaga przyjęcie roli autorytetu wydającego polecenia lub roli pobłażliwej, która usprawiedliwia każde postępowanie.

Ćwiczenie zamiany ról

Co jakiś czas robię takie ćwiczenie, że odtwarzam w pamięci moje rozmowy z dzieckiem. Potem tą samą sytuację próbuję sobie wyobrazić ponownie, z tą różnicą, że po drugiej stronie stoi obca dla mnie osoba. Taka, z którą nie wiążą mnie silne więzi emocjonalne. To pozwala mi zauważyć jakich sformułowań, słów i postaw nie użyłbym w relacji partnerskiej. Kilka z nich powtarza się regularnie. Oto lista:

  • Nie biorę na siebie odpowiedzialności za konsekwencje błędów innych osób. W przypadku dzieci łatwo o usprawiedliwianie i wyręczanie.
  • Udzielam rad drugiej osobie tylko wtedy, gdy wyraźnie mnie o to poprosi. Jeżeli chodzi o dziecko to rodzice zwykle noszą ze sobą worek, w którym jest mnóstwo porad. Obdzielają nim swoje dzieci stale i namiętnie.
  • Nie mówię innym, co mają robić. A w przypadku dzieci? Często wygląda to tak jakby zaprzestanie takiego mówienia miało sprawić, że dziecko zatrzyma się w pół kroku i dalej nie ruszy. Jak samochód w którym nagle brakło paliwa.
  • Nie jestem naiwny i nie pozwalam, by ktoś żerował na mojej pracy. Niesamowicie łatwo jest nam rodzicom zatrzymać się na poziomie nauki. To ona jest najważniejsza, a resztę załatwimy za dziecko. Byleby się uczyło, a to nie tędy droga.
  • Jeżeli druga osoba do mnie mówi to jej słucham, a nie zakładam, że wiem lepiej. Nie pouczam, ale dyskutuję i wymieniam poglądy.
  • Mam dystans do błędów i niepowodzeń innych, bo mogą się zdarzyć każdemu. Nie traktuję ich osobiście. Klasycznym przejawem takiego podejścia jest wyrzut: „Twoje zachowanie w szkole przynosi mi wstyd!” Wstyd mi za to, że się nie uczysz!”

Powyższa lista inspirowana jest również książką Kevina Lemana „Odmień nastolatka w pięć dni”.

Przejście nad ograniczeniami, które narzuca nam rola rodzica, jest bardzo trudna, ale pozwala wygrać coś co jest niezmiernie ważne: przyjaźń i zaufanie dziecka, kiedy stanie się ono dorosłym człowiekiem.

About

You may also like...

Comments are closed.