Jak zmienić dziecko bez wysiłku? Jednym gestem ręki.

Jestem przekonany, że każdy rodzic nastolatka zna bardzo dobrze takie sytuacje. Dziecko po przyjściu ze szkoły zaszywa się w swoim pokoju z komputerem i telefonem na wiele godzin. Wyciągnięcie go z tego pomieszczenia bez użycia przemocy i gwałtu przez uszy jest niemożliwe. Mnie jednak udało się to zrobić jednym kiwnięciem palca. Jak?

Z mały jednak jest łatwiej

Kiedy nasza pociecha jest mała, możliwości korygowania jego zachowania są spore. Generalnie wystarczy kilkukrotne przypomnienie, czasem mały szantaż słowny i efekt gwarantowany. W skrajnych sytuacjach, kiedy brakuje skutecznych argumentów, można wziąć buntownika pod pachę i zanieść w określone miejsce. Jeżeli siła argumentów nie działa, to zawsze można sięgnąć po argument siły. Oczywiście nie chodzi o namawianie do przemocy. Dziecko w wieku 6-7 lat lub młodsze łatwo chłonie to, co mu proponują rodzice. Dzieję się tak między innymi dlatego, że jest przede wszystkim pod ich wyłącznym wpływem.

Dorastanie to zupełnie nowa rzeczywistość

Chcąc nie chcąc, nasz maluch dorasta. Staje się większy, cięższy i pryszczaty. Ku naszej rozpaczy rozwój fizyczny przebiega zdecydowanie szybciej niż rozwój intelektualny i … upośledza słuch. Sztuczki, które kiedyś gwarantowały sukces, stają się zupełnie bezużyteczne w nowej rzeczywistości. Cierpi na tym mocno nasz rodzicielski autorytet. No bo ileż razy można wołać: „Przyjdź wreszcie na obiad!” Są granice wołania i powtarzania, których przekraczać się nie powinno. A obiad dobry i szkoda wyrzucić. Sięgnąć po argument siły już nie ma możliwości, bo jak tu utrzymać w rękach osobnika o długości co najmniej 150 cm. Zresztą, też już nie wypada. Autorytet rodzicielski przy takiej szarpaninie można jeszcze bardziej nadwątlić.

W sumie przez przypadek w naszym domu odkryliśmy jednak sposób, który działa tak samo jakby odciąć dziecku naszemu UKOCHANEMU dopływ powietrza.

Współczesne ognisko domowe

Obok mojego biurka znajduje się router. Urządzenie niewielkie, ale w dzisiejszych czasach bardziej potrzebne w domu niż lodówka i centralne ogrzewanie. Służy do kontaktu pomiędzy domem a przestrzenią wirtualną. Jak padnie lodówka, to świeże jedzenie można kupić w pobliskim sklepie, a obiad zamówić przez telefon. Jak się zrobi zimno, to wystarczy założyć gruby sweter i kurtkę. Internetu jednak w wiaderku do domu nie przyniesiesz.

Ognisko domowe gaśnie i nastaje mrok

Któregoś dnia wspomniany już wyżej autorytet nasz rodzicielski tarzał się po podłodze i niżej upaść nie mógł, bo nie było to już po prostu możliwe. W rozpaczy szukając jakiegokolwiek rozwiązania, nacisnąłem na routerze przycisk z napisem „off”. Zaszumiało, zabulgotało i nastała ogromna cisza. Nawet kot na tarasie jakoś tak dziwnie się napiął, jakby oczekiwał, że nastąpi nieoczekiwane. Trwaliśmy przez chwilę w napięciu okrutnym. Jeżeli w tamtej chwili zwaliłoby się na nas niebo, to byliśmy gotowi cios ten przyjąć mężnie. Aż tu nagle… otwarły się drzwi do pokoju dzieci. Pierwszy oddech ulgi: jednak żyje! Wątpliwości te zaświtały w mojej głowie, ponieważ zaproszenia, które wcześniej kierowaliśmy pod adresem latorośli, nie przynosiły żadnych efektów. To otwarcie wywołało tupot kilku par małych stóp na schodach.

Rozmowa o sprawach fundamentalnych

Najstarsza nasza latorośl pojawiła się pierwsza przy moim biurku. Podeszła krokiem nieśpiesznym, luźnym, wręcz chciałoby się powiedzieć: nonszalanckim. Cała jego osoba jednak dawała niezaprzeczalnie znać: „Jestem tu przez przypadek.” Po czym nieśpiesznie zaczął się taki dialog:

– Tato, co robisz?

– Pracuję.

Chwila ciszy. Sugestywne zawieszenie głosu podkreślające zainteresowanie tematem rozmowy. I dalej:

– A co robisz?

– No pracuję. Analizę w arkuszu kalkulacyjnym robię. A czemu pytasz?

– A nic. Tak pytam.

Znów chwila na zawieszenie głosu i odprężenie dla rozmówców. Wreszcie pada to wyczekiwane i wiszące już od dawna w powietrzu pytanie:

– Tato, a nie wiesz może czemu internet nie działa?

– Mama cię na obiad wołała.

– Naprawdę? Nie słyszałem. Już siadam. To wiesz co z internetem się stało?

Poczułem się wielki w tamtej chwili. Wiem, że to takie małostkowe, tak się tym delektować. Ciężko jednak tak łatwo odpuścić ten brak poszanowania dla piedestału rodzicielskiego.

About

You may also like...

Comments are closed.