Dlaczego ciągle coś odkładam na później?

Odkładanie na później spraw, które są dla nas ważne, jest zjawiskiem powszechnym na tyle, że ma nawet swoją ładnie brzmiącą nazwę: prokrastynacja. Inaczej możemy to określić jako odwlekanie, opóźnianie, świadomą zwłokę. Ujawniać się może praktycznie we wszystkich aspektach życia. Dostępne są ćwiczenia i techniki organizacji pracy, które pomagają nam z tym zachowaniem walczyć. Wiele więcej jednak może wyjaśnić odpowiedź na pytanie o przyczynę takiego zachowania.

Chwilowa ulga z odkładania

W sytuacji, kiedy decydujemy się coś odłożyć na później, w naszej świadomości zachodzi krótkotrwała poprawa samopoczucia. W miejsce obciążenia obowiązkiem, który wiąże się z przykrymi odczuciami, pojawia się zadowolenie z możliwości zaangażowania w rzecz przyjemną i sprawiającą satysfakcję. Odczuwamy ulgę, że nie trzeba się teraz męczyć. Dodatkowo sprzyja temu perspektywa dnia jutrzejszego, która ułatwia samooszukiwanie: „jutro będzie łatwiej”, „jutro jakoś się to ułoży”. Czasem może pojawiać się też myśl, w której przekonujemy samych siebie o poprawie skuteczności działania. Chodzi o stawianie siebie pod ścianą. Mówimy do siebie: „Gdy już nie dam rady dalej tego odwlekać, to na pewno się zmobilizuję i uporam z przeszkodą.”

Historia Tobiasza

Zerknięcie na chwilę do Księgi Tobiasza w Starym Testamencie może pomóc w poszukiwaniu przyczyny takiego zachowania. Jej bohater — Tobiasz, ojciec — świętuje powrót do domu rodzinnego i odzyskanie majątku. Stracił wszystko za wierność praktykom religijnym nakazującym grzebanie umarłych braci. Robił to potajemnie, wbrew rządzącemu wtedy Niniwą królowi Sennacherybowi. Zmieniła się władza i dzięki znajomościom Tobiasz wraca do łask. Ma okazję do świętowania. Tak opisuje wydarzenia tamtego dnia.

Uczta z okazji sukcesu

„Na naszą Pięćdziesiątnicę, to jest na Święto Tygodni, przygotowano mi wspaniałą ucztę, a ja zająłem miejsce przy stole. Zastawiono mi stół i przyniesiono liczne potrawy. Wtedy powiedziałem do mojego syna Tobiasza: «Dziecko, idź, a gdy znajdziesz kogo biednego z braci moich uprowadzonych do Niniwy, który zachowuje wierność całym sercem, przyprowadź go tu, aby jadł razem ze mną. Ja czekam, dziecko, na twój powrót». Wyszedł więc Tobiasz, aby poszukać jakiegoś biednego między naszymi braćmi, ale wrócił i rzekł: «Ojcze!», a ja odpowiedziałem: «Oto jestem dziecko». A on odezwał się: «Ojcze, oto jeden nasz rodak został zamordowany i porzucony na rynku. I dopiero co go uduszono».” [Tb 2, 1-5]

Przerastające oczekiwania

Opisany jest tutaj początek uczty, gdy wszyscy już zasiadają do stołu. Ojciec, głowa rodziny, prosi syna, by ten udał się do miasta i poszukał potrzebujących, którzy są wierni Bogu całym sercem. Jeżeli przeczytamy dokładnie wcześniejszy rozdział tej księgi, to znajdziemy w niej wyjaśnienie, kto zdaniem Tobiasza spełnia warunek wierności. Jest to przywiązanie mierzone gorliwością w wypełnianiu praktyk religijnych. Sam o sobie mówi w ten sposób: „Kiedy byłem jeszcze w mojej ojczyźnie, w ziemi Izraela – byłem wtedy jeszcze młodzieńcem – całe pokolenie Neftalego, mego przodka, odstąpiło od domu Dawida, mego praojca, i od miasta Jerozolimy […]”. Ojciec więc daje synowi zadanie, które przerasta jego możliwości. Jest tak na prawdę nierealne do wykonania. Nie ma w mieście prawdopodobnie osoby, która by spełniała tak wygórowane oczekiwania ojca-idealisty.

Robienie, by zadowolić innych

Z takim przeświadczeniem i świadomością niemożliwego Tobiasz-syn wychodzi na miasto. Pierwsze co widzi, to śmierć. Przynosi wiadomość o martwym, bo tylko taki rodak jest w stanie zająć skutecznie ojca. Nie będzie pytał o jego pochodzenie, preferencje religijne, składane jałmużny, ale pobiegnie go grzebać. To wypełnij jego idealny obraz siebie, a dziecko może liczyć na chwilę spokój, a może i nawet pochwałę.

Pomysł na życie dla drugiej osoby

Trochę inny kontekst tych relacji możemy prześledzić, kiedy ojciec przygotowuje syna na wyprawę do Medii. W tej scenie widać ponownie niedojrzałe relacje pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Ten pierwszy projektuje życie i zachowanie tego drugiego. Tworzy scenariusz, który powinen zostać wypełniony. Jedyna różnica to taka, że obaj tym razem trafiają na samego Boga, którego reprezentuje anioł Rafał. Ten wie jak sobie w takiej sytuacji poradzić. „I rzekł mu Tobiasz: «Z jakiej rodziny ty jesteś i z którego pokolenia, powiedz mi to, bracie!» Odpowiedział: «Na co ci jest potrzebne pokolenie?»” [Tb, 5,11] Nie jest ważne skąd pochodzisz i jaka się ciągnie za tobą historia. To ty jesteś ważny, to co tworzysz i jak to robisz. Sam kreujesz wartość swojego życia.

Zostaw to, co szkodzi

Kluczowa dla naszych rozważań decyzja zapada kilka wersów dalej: „I poszedł chłopiec, a razem z nim anioł, a także i pies wyszedł z nim i podróżował razem z nimi.” [Tb, 6, 1]. Wyszedł z relacji i życia, które nie było jego. Zostawił za sobą dom rodzinny, by zmierzyć się z samym sobą i swoim powołaniem.

Wnioski dla siebie

Pomyśl teraz czy przyczyną ciągłej walki pomiędzy tym co chcesz, a tym co robisz nie jest świadomość niespełnionych oczekiwań? Czy nie żyjesz pod presją wiszącego nad głową: powinieneś to zrobić, czy nie można było lepiej, czy na pewno zrobiłeś tyle, ile można było zrobić? Ile razy usłyszałeś takie zdanie od swoich rodziców, od nauczycieli, opiekunów? Czy może w pracy jest tak, że dobrze wykonane zadanie jest jedynie twoim psim obowiązkiem, a zasłużyć to można na opieprz i wymówki, jak coś pójdzie nie tak?

To co napędza skłonność do prokrastynacji to:

  • lęk przed porażką; uciekamy przed działaniem tak długo, aż się przeterminuje, a my zdobędziemy obiektywną wymówkę,
  • świadomość, że udane działanie pociągnie za sobą jedynie kolejną eskalację oczekiwań innych,
  • hołdowanie swojej zależności od innych; przekładamy, by przekonać o tym, że dalej wymagamy zainteresowania i opieki, nie możemy sobie poradzić z odpowiedzialnością.

Aktywność to zmiana a nie czekanie

Tobiasz-syn wychodzi z domu. Opuszcza zależności i relacje, w których się wychował. Nie ma innej możliwości. Nie da się zmienić świata poprzez żale i pretensje. Poprzez rozdrapywanie ran i wzdychanie, że gdyby było inaczej, to byłoby mi łatwiej. W dalszych losach bohatera widzimy jak ten zmienia się i inaczej postrzega świat. Z osoby podporządkowanej staje się odpowiedzialnym mężem, kształtującym rzeczywistość według rozpoznanego przez siebie powołania. Nie poddaje się historii, ale sam zaczyna ją kształtować. Dopiero wtedy może wrócić do domu rodzinnego i uzdrowić ojca ze ślepoty.

Mądrość życiowa

Tobiasz-ojciec dostrzega wreszcie tą zależność i mądrość decyzji o wyjściu. Widać to w jego przemówieniu tuż przed śmiercią: „A kiedy miał umierać, przywołał syna swego Tobiasza i upomniał go mówiąc: «Synu, wyprowadź stąd twoje dzieci i idź szybko do Medii, ponieważ ja wierzę słowom Boga, które wypowiedział Nahum o Niniwie, że wszystko spełni się i spotka Asyrię i Niniwę […] Ocalenie będzie raczej w Medii aniżeli w Asyrii i Babilonii.” [Tb 14, 3-4]

Media to miejsce, w którym Tobiasz odnalazł swoje powołanie. Niniwa to symbol upadku i zniszczenia.

About

You may also like...

Comments are closed.