O zaletach wspólnego spędzania czasu z rodziną

Najczęściej wyróżnianą formą spędzania czasu z dziećmi jest aktywne zaangażowanie w ich edukację i organizację zajęć rozwijających określone umiejętności. Nie jest to jednak jedyna droga. Rozwój małego człowieka to nie tylko wiedza i umiejętności, ale również budowanie relacji z innymi. A do tego czasem warto podejść w zupełnie inny sposób.

Aktywność ponad wszystko

To, dominujące w naszym otoczeniu jednostronne spojrzenie na rozwój dziecka, sprawia, że rodzicom zdarzają się wyrzuty sumienia. Pojawiają się one w czasie, kiedy pociecha nie ma w całości wypełnionego czasu nauką, lekcjami rozwoju osobistego i zabawkami edukacyjnymi. Warto sobie wtedy uzmysłowić, że nie mniej istotne są te chwile, w których rodzina po prostu jest ze sobą i nie robi niczego konkretnego nastawionego na efekty. Podobnie jest, gdy dzieci towarzyszą nam w codziennych obowiązkach.

Brak zwykłej codzienności

W takiej zwykłej codzienności tworzą się niewidoczne gołym okiem więzi. Wspólne bycie ze sobą nabiera szczególnego znaczenia w czasach, kiedy dzieci mają coraz rzadszą możliwość obserwowania rodziców przy pracy. Chodzi o pracę wymagającą aktywności fizycznej. Tata, siedzący przy komputerze, choćby zarabiał w ten sposób ogromne pieniądze, niczym się nie różni od starszego brata grającego w kolejną grę i przeglądającego portale społecznościowe. Praca zawodowa wygląda tak samo jak zabawa.

Magia zwykłych chwil

Czas wspólnego gotowania, spacerowania, naprawiania coraz rzadziej stanowi naturalny element planu dnia. Wymaga zaplanowania i zorganizowania. Pierwszy raz przekonałem się jak ważne są takie chwile, kiedy jeden z synów towarzyszył mi przy wystawianiu śmieci. Przygotowaliśmy je, by śmieciarka mogła je wywieź. Chodził koło mnie, uśmiechał się i zgadywał. Był zainteresowany tym co robię. Po kilkunastu minutach zarządziłem koniec zajęć po to, by udać się do pracy … przy komputerze. Było to bardzo rozczarowujące dla dziecka. Chłopiec popłakał się. Był zawiedziony, że to co interesujące i warte uwagi, właśnie się zakończyło.

Wspólne wakacje nic-nierobienia

Nauczony czegoś nowego tym doświadczeniem dołożyłem starań, by podczas naszego wspólnego urlopu, który zaplanowaliśmy kilka miesięcy później, zejść z piedestału rodzicielskiego. Spędziliśmy go wspólnie z dziećmi pod namiotami. Razem spaliśmy, gotowaliśmy, spacerowaliśmy i leżeliśmy nad rzeką. Jedliśmy cokolwiek. Ważne by nie wymagało to do przygotowania dostępu do energii elektrycznej.

Kiedy już upłynęły te dni dostrzegłem jak wiele bliskości udało się w tym czasie wypracować. Niby nic wielkiego się nie wydarzyło. Nawet nie było jednej zorganizowanej wycieczki do miejsc wartych zobaczenia luba nawiedzonych przez kogoś ważnego. Ale były dyskusje na tematy ważne dla dzieci, był czas na szturchanie się i zabawy „w nic”. Trochę ponarzekaliśmy i trochę snuliśmy planów na przyszłość.

Zwykła miłość

Miłości, w tym relacji z drugim człowiekiem, nie da się zaplanować. Do tego trzeba czasu i naturalnej bliskości, którą tworzy się spontanicznie, bez pośpiechu i bez niekończących się zobowiązań.

About

You may also like...

Comments are closed.