Jak zacząć doceniać, kiedy zupełnie nie wiesz jak się za to zabrać?

 

– Powinieneś bardziej się skupić na zadaniach podczas sprawdzianu. Wtedy nie popełniałbyś takich głupich błędów.

– Znów zapomniałeś o wyrzuceniu śmieci, chociaż cię prosiłem tyle razy.

– Jeżeli byś na tym obrazku staranniej pomalował krawędzie, przyłożył się bardziej, to obrazek byłby lepszy.

– Dlaczego o tym zapomniałeś? Tyle razy prosiłem żebyś był bardziej staranny. Niewiele z tego skorzystałeś!

I tak ciągle, i tak bez przerwy i stale. Krytykowanie … chociaż nie, krytykowanie ma zabarwienie negatywne. Najczęściej chodzi o zwracanie uwagi, poprawianie, korygowanie, chęć zmotywowania dziecka, by to, co robi, było lepsze, ładniejsze, przyjemniejsze, bardziej dopracowane. Rzadko jest w tym negatywne nastawienie. Czasem może irytacja, jeżeli trafi się ciężki dzień, zmęczenie, kiedy brak dystansu do rzeczywistości.

Nasze intencje — to jedno…

Dla nas rodziców w takim monologu intencje są jasne: zależy nam na tym, by dziecko robiło postępy. Zmiana na lepsze w naszym postrzeganiu to unikanie błędów. Czy aby na pewno? Wiele zależy na to jak patrzymy na świat. Rozwój to mniej złego czy więcej dobrego?

Nawet jeżeli ten dylemat rozstrzygniemy na swój użytek. Ja coraz częściej się skłaniam ku przekonaniu, że chcę żyć w otoczeniu, w którym jest więcej dobra niż mniej zła. To jednak w komunikacji z małym człowiekiem należy zwrócić uwagę, że to, co do niego dociera, pochodzi tylko z naszej komunikacji. Widzi ono jak reagujemy na jego działanie oraz słyszy. Nie ma jednak dostępu do myśli. U mnie – załóżmy, że chodzi o wyrażenie mojej opinii o obrazku, jaki powstał w przedszkoli – wygląda to mniej więcej tak.

…sposób interpretowania — to drugie

W myślach:

– „Sprawia mi ogromną radość, kiedy mogę obserwować jak moje dziecko dorasta i potrafi coraz więcej.”

Dalej już głośno:

– „Gdybyś pokolorował pieska czarną kredką to byłoby go lepiej widać na tle czarnej trawy. Poza tym jednak mi się bardzo podoba.”

Z drugiej strony to może brzmieć tak:

– „Czarną kredką… pieska… to lepiej”.

Wniosek z tego jest prawdopodobnie jeden: Tata skrytykował! Takich komunikatów do dziecka w ciągu dnia, tygodnia i miesiąca przekazujemy wiele. Myślimy, że jesteśmy z dziecka dumni, a dziecko słyszy, że jeszcze niezbyt dobrze, że mogłoby lepiej i stara się bardziej. Bardziej się stara i znów słyszy, że trzeba lepiej, bardziej, szybciej, dokładniej.

Tylko jak zmienić chęci na faktyczne działanie?

Mechanizm tego dialogu niemego z głuchym zrozumiałem już dawno, zawsze jednak wkurzało mnie to, że nie byłem sobie w stanie z tym poradzić. Kiedy złapałem się na błędzie, przyrzekałem sobie, że następnym razem to zmienię. I tak za kilka chwil w przelocie dostawałem do podpisania czwórkę z matematyki, a z mojego gardła się wyrwał: „Gdybyś tylko…”. Znów to samo!

Przestałem walczyć z wiatrakami. Jeżeli pewien sposób myślenia i postępowania mamy kodowany w głowie, odkąd tylko pojawiliśmy się na świecie, to nie da się tego zmienić silnym postanowieniem poprawy. Taki sposób zwracania się obowiązywał w moim dzieciństwie i był uważany za prawidłowy.

Jak nie wychodzi zawsze, to niech wychodzi czasem

Wymyśliliśmy w naszym domu coś innego. W każdą niedzielę po wieczornej modlitwie jest czas chwalenia. Tak zaczynaliśmy. Po prostu postanowiliśmy z żoną wygospodarować na to konkretną porę. Dzień, który ma być poświęcony dla rodziny i na odpoczynek wydaje się do tego idealny. Początkowo było mi trudno się powstrzymać od „ale”. Przygotowywaliśmy wcześniej, to co powiemy, tylko kiedy wypowiadałem głośno słowa uznania, to gdzieś w drugim zdaniu, czyhał warunek, który miał mi dać pewność, że nie powiedziałem za dużo. Założenie jednak było proste: pochwała bez żadnych innych dodatków na zakończenie rodzinnego spotkania.

Zmiany przyszły większe niż oczekiwaliśmy

Niedawno, gdy siedzieliśmy przy stole, usłyszałem od jednego z młodszych dzieci: „Tato, a za co chciałbyś mnie pochwalić?” Przekonałem się wtedy i wiele razy później, że są to dla moich synów ważne słowa. Na bieżąco nie okazują tego, jak to chłopcy. Czasem nawet unikają albo zaprzeczają temu, co słyszą. Jednak gdy zaniedbamy ten punkt spotkania, to słyszymy wyrzut i oczekiwanie, że się poprawimy. Z czasem zauważyłem, że to jest tylko pierwszy krok. Taki sposób patrzenia na drugiego, na jego dobrą stronę i na sukcesy, wchodzi w nawyk, który przenosi się na inne spotkania i rozmowy.

About

You may also like...

Comments are closed.