Magia wspólnych, rodzinnych chwil

Pamiętam z mojego dzieciństwa pewne magiczne chwile, które, choć minęło taki wiele lat, nie zatarły się w mojej pamięci. Dziś staram się, by moje dzieci również miały taką możliwość.

Pierwszym moim wspomnieniem są sobotnie kąpiele. Wczesne lata dzieciństwa spędziłem w domu, który rodzice wynajmowali. Nie było w nim bieżącej wody. Trzeba ją było przynosić ze studni na podwórku. Zawsze więc obok pieca kuchennego stały dwa ocynkowane wiadra. W nich znajdowała się świeża woda. Sprawiało mi dużą przyjemność obserwowanie falującego dna, kiedy pukałem palcem w brzeg naczynia.

Sobotnie wieczory były przeznaczone na generalne czyszczenie po całym tygodniu zabaw i szkoły. Pamiętam też żółte światło żarówki nad stołem, gdy za oknem było już ciemno. Kolejną magiczną tradycją w tamtych dniach była Lista Przebojów Trójki prowadzona przez Marka Niedźwieckiego. Łączyła się ona nierozerwalnie z kąpielą. Przygotowania do niedzieli poprzedzała więc piana w czerwonej plastikowej misce i głos Niedźwiedzia.

Długo z żoną zabiegaliśmy o to, by również podobną tradycję stworzyć w naszym domu. Wymyślić zwyczaje, które sprawią, że cały tydzień pracy będzie się wokół nich kręcił. Jedocześnie będzie on interesujący dla wszystkich: dzieci i dorosłych.

Zaczęliśmy od niedzieli, która stała się faktycznie dniem wolnym od pracy. Zwykle wtedy robimy wspólnie pizzę. Przez to, że mogliśmy ją poprawiać tak wiele razy, stała się wyjątkowo smaczna. Bez problemu możemy zagospodarować trzy duże blachy do pieczenia.

Drugi pretekst do wspólnych rodzinnych spotkań zrodził się w piątek i to właściwie przez przypadek. Szukaliśmy bezmięsnej alternatywy na wieczorny posiłek, wymyśliliśmy hot-dogi z paluszków rybnych. Posiłek postny ale obfity oraz – co bardzo istotne dla dzieci – stanowi „mieszaninę wszystkiego ze wszystkim, a na wierzchu keczup”. Pewnie można dyskutować, na ile jest to posiłek zdrowy i pożywny, ale nie o to w tym czasie chodzi. Zdrowe jest coś innego. Po takim jedzeniu zwykle też oglądamy zaległy odcinek lub dwa jakiegoś serialu.

Po jednym z kursów dotyczących wychowania dzieci utkwiło mi w pamięci takie rozróżnienie. Zwykle rodzice w swoim wychowaniu koncertują się na aktywnym spędzaniu czasu ze swoimi dziećmi. Pożyteczne i rozwijające jest to, kiedy uczą, wychowują, edukują, zabawiają. Chwile, gdy dziecko jest obok nas i „nic nie robi” traktuje się za stracony. Paradoksalnie to właśnie takie momenty wywierają w pamięci dziecka najczęściej niezatarte wspomnienia. Uczestniczenie razem z rodzicami we wspólnych, zwyczajnych czynnościach.

About

You may also like...

Comments are closed.