Dlaczego lubimy się bujać i kołysać?

 

foto: Kasia Olszewska

Czy lubisz się huśtać? Mam wrażenie, że większość z nas w duchu odpowiada twierdząco na to pytanie. Głośno raczej nie wypada tego mówić, bo to takie dziecinne. Czy jednak myśli o spaniu w hamaku czy bujanie się na specjalnym fotelu nie wzbudza twojego uśmiech? U mnie na pewno. Jeszcze jakby temu towarzyszył szum fal i krzyk mew… to nawet nie musiałby specjalnie organizować urlopu nad morzem, by odpocząć. Co jest takiego w bujaniu, że nas tak nakręca?

Bujanie rozładowuje emocje u dzieci

Lubię obserwować zachowania dzieci między innymi z tego powodu, że w wielu sytuacjach ich reakcje są bardziej naturalne niż u dorosłego człowieka. Mechanizmy obronne, których działanie wraz z wiekiem ulega wypaczeniu pod presją społeczną, u dzieci działają zgodnie ze swoim naturalnym przeznaczeniem. Tak właśnie jest z huśtaniem się.

Kilka miesięcy temu zamontowaliśmy w domu na stałe dwa krzesła brazylijskie. Powieszone są na takiej wysokości, że korzystać może z nich każdy bez względu na swój wzrost. Wtedy nie spodziewałem się, że mogą się one cieszyć aż tak dużym zainteresowaniem. Pierwszym i oczywistym przeznaczeniem jest zabawa. Podobnie jak robi się to z huśtawkami na placu zabaw. Super jest przecież z kolegą lub koleżanką porozmawiać i „porobić nic” machając rytmicznie nogami. Zauważyłem jednak, że nie tylko o to chodzi.

Ten wiszący u sufitu kawałek materiału służy również do rozładowania negatywnych emocji. Jeżeli któryś z chłopaków jest wkurzony (zwykle chodzi tu o rodziców) to zaczyna się huśtać. Im negatywnych emocji więcej tym bardziej wychyla się huśtawka. Zdarza się też, że przyrząd ten służy do spania, ale rzadziej niż przypuszczałem. Codziennie jednak jest wykorzystywany do odpoczynku po powrocie ze szkoły lub przedszkola. Zaraz po wejściu domu kroki dzieci zmierzają do wolnej huśtawki. Bujanie się trwa nieprzerwanie przez kilka lub kilkanaście minut. Potem już można zająć się innymi sprawami.

Huśtanie może pomóc w wielu sprawach

Co takiego jest w tym rytmicznym ruchu, że sprawia dzieciom tyle przyjemności? Wyjaśnień jest kilkanaście, między innymi takie:

  • pozwala wyciszyć emocje i daje uspokojenie,
  • pozwala uregulować funkcjonowanie układu nerwowego przeładowanego nadmiarem bodźców,
  • pomaga w integracji sensorycznej,
  • rozwija koordynację ruchową i czucie własnego ciała,
  • pozwala odtworzyć aktywność, którą dziecko pamięta jeszcze z łona matki, w którym było kołysane przez większą część swojego życia.

Tych pozytywnych oddziaływań jest jeszcze kilka. Wymieniłem jedynie te, które mogą uzasadniać nasze odczucia związane z huśtaniem się.

To było o dzieciach, a jak u dorosłych?

Znalazłem badania, które pokazały, jak zmienia się sen osoby dorosłej, kiedy się kołysze. Ten rytmiczny ruch pomagał badanym mężczyznom zapadać w drzemkę zdecydowanie szybciej, bo o ok. 30-40%. Pojawiała się ona już po trzech minutach od momentu położenia się do łóżka. Sam odpoczynek też był lepszej jakości. Faza snu głębokiego, która daje lepszy odpoczynek dla ciała, trwała o 25-30% dłużej.

Nie ukrywam, że i mnie sprawia dużą przyjemność siadanie na huśtawce z książką w ręku albo i bez niej, i kołysanie się. Zdecydowanie łatwiej jest mi się skupić i pomyśleć nad rozwiązaniem problemu, który mnie męczy.

Dom jest miejscem, w którym spędzamy najważniejsze chwile swojego życia. Odpoczywamy w nim, spotykamy się z najbliższymi i do niego zawsze wracamy lub uciekamy gdy nasza historia nie toczy się tak jakbyśmy tego chcieli. Warto więc by był on miejscem z naszych marzeń a nie z katalogu. Jeżeli nie zaczniemy spełniać tego za czym tęsknimy dziś, to nie spełnimy tego nigdy. Nie będzie już lepszej okazji niż ta, którą mamy dzisiaj.

About

You may also like...

Comments are closed.