Co to znaczy „wziąć odpowiedzialność za swoje życie”?

„Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu.”

Na początku była chęć zmiany pomimo przeciwności

W Zacheuszu zrodziło się określone pragnienie, które chciał zrealizować. Było to spotkanie z człowiekiem popularnym i podziwianym, o którym inni opowiadali niesamowite rzeczy. Z pewnością był kimś kogo warto zobaczyć. Stoi jednak wobec okoliczności, które go określają negatywnie i dyskwalifikują w drodze do osiągnięcia postanowienia, jakie sobie wyznaczył.

Był przełożonym celników. W tamtych czasach byli to kolaboranci, którzy współpracowali z okupantem rzymskim. Zbierali w imieniu obcego państwa, zniewalającego naród żydowski, podatki. Robili to jednak w sposób nieuczciwy i okradali przy okazji swoich rodaków. Bogacili się na ich niedoli. Zacheusz był szują podwójną. Nie tylko sam był celnikiem, ale nadzorował i kierował pracą innych oszustów. Był w niej wyjątkowo gorliwy, o czym świadczy jego wielkie bogactwo. To dyskwalifikuje go moralnie i społecznie do spotkania z tym kogo podziwia. Prawdopodobnie, gdyby tylko spróbował się przecisnąć między ludźmi, zostałby potraktowany wrogo. Może nawet spotkałby się z agresją.

Do tych okoliczności dochodziły jeszcze jego ograniczenia fizyczne. Był niskiego wzrostu więc tłum skutecznie ograniczał mu widoczność. Pewnie mógł oglądać tylko nogi pozostałych widzów. Kolejna przeszkoda i kolejny argument, by odpuścić i dać sobie spokój. Wystarczająco długa i wiarygodna lista usprawiedliwień, która potwierdzić mogła takie słowa: „Daj sobie spokój, bo się do tego nie nadajesz. Masz dużo ciekawsze zajęcia w życiu.”

Nstawienie na cel to nie to samo co unikanie porażki

Ile razy patrzyłeś tak właśnie na siebie i na swoją sytuację? Ja sam robiłem i robię to często. Przypomnij sobie tłumaczenia i usprawiedliwienia, które wykorzystywałeś, by powstrzymać się od działania. Jest ich mnóstwo. Pochodzisz z domu, którego może się wstydzisz. Być może twoi rodzicie nie byli lub nie są takimi, jakimi byś chciał, żeby byli. Może nosisz w sobie ranę i ból po braku ojca. Uważasz, że nie masz szczęścia do pieniędzy i dlatego żyjesz w ciągłym niedostatku. Sądzisz, że masz trudniej niż inni, że jesteś gorszy. Mówisz do siebie: „Mam jeszcze czas, bo trzeba skorzystać z życia!” Jeżeli urodziłbyś się w innych okolicznościach, otrzymałbyś inne możliwości i umiejętności, odziedziczyłbyś spadek, to tak! Wtedy mógłbyś zacząć działać! Z tym co masz, jednak niewiele można zrobić.

Zacheusz mógł powiedzieć do siebie: „Chciałbym się spotkać z Jezusem, ale on jest żydem. Z pewnością nie będzie chciał nawet na mnie spojrzeć. Poza tym jestem zbyt niski i nic nie widzę między ludźmi, a nie przepuszczą mnie do przodu. Szkoda!”

Po postanowieniu jest czas na działanie

„Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.”

Opowiem ci pewną historię. Nasz najmłodszy, dwuletni syn trafił w specyficzny okres.  Podobnie jak i jego bracia wcześniej. Wiele rzeczy w otoczeniu go interesowało. Naśladował praktycznie każdą czynność, którą podejrzał u starszych osób. Robił to jednak ze swojej perspektywy i ze swoją sprawnością manualną. Nie potrafił też przewidzieć konsekwencji takiego postępowania. Dodatkowo towarzyszyła temu niepohamowana i niedająca się niczym poskromić chęć dorównania innym. Efektem tej mieszanki wybuchowej były zalane podłogi, potrzaskane przedmioty, zniszczone szkolne podręczniki starszego rodzeństwa. Bywało też, że trzeba było go powstrzymywać przed eksperymentami stwarzającymi zagrożenie dla niego samego i dla domu. Mam na myśli na przyład sprawdzanie, co się gotuje w garnku poprzez pociągnięcie naczynia za gorące ucho lub grzebanie śrubokrętem, by się przekonać, czy pasuje do dziurki w kontakcie.

Doszło w konsekwencji do tego, że jak tylko ten mały odkrywca pojawił się w otoczeniu kogoś z pozostałych domowników, to ten zamykał przed nim drzwi. Dokądkolwiek by się nie udał, tam była potencjalna rzecz do popsucia. By chronić jego i wyposażenie, ograniczaliśmy mu możliwości poruszania się. Pomyślałem sobie wtedy, że ja poczułbym się urażony, gdyby na mój widok zamykały się wszystkie drzwi. Doszedłbym pewnie do przekonania, że jestem nielubiany. W efekcie ograniczyłbym swoją aktywność i poddałbym się.

Jak patrzyło na to dziecko? Skoro inni zamykają drzwi, to trzeba im w tym pomóc. Nie ja jestem podmiotem tej zmiany więc warto się do niej przyłączyć. Chodził więc i zamykał drzwi do wszystkich pomieszczeń w domu. Jeżeli zapomniałem o jakiś, to mnie wołał, żebym się poprawił. W tym małym człowieku nie było nawet cienia podejrzenia o to, że inny może nosić do niego urazę, że może się nie cieszyć z jego obecności.

To my jesteśmy punktem odniesienia do oceny naszej postawy

Ta sama sytuacja i dwie skrajne oceny, które wywołują diametralnie różne postępowania. Czy są jakiekolwiek negatywne konsekwencje tych rozbieżności? Nie ma żadnych. Co najwyżej kilka zabawnych sytuacji. Oczywiście jest w tym postępowaniu charakterystyczna dla dziecka infantylność. Nie o nią jednak chodzi. Pokazuje ono jak daleko nasza ocena zależy od przyjętych założeń. Mogą być one dla nas stymulatorem do działania, a mogą być ograniczeniem.

Zacheusz swój niski wzrost wykorzystał jako autu. Mógł potraktować to jako przeszkodę i się poddać. On jednak postanowił wejść na drzewo. Zdecydowanie łatwiej mu było to zrobić niż komuś wysokiemu.

Sykomora to drzewo rosnące do wysokości piętnastu metrów. Ma też bardzo gruby pień. Występuje dziko w Afryce i na Półwyspie Arabskim (Arabia Saudyjska, Jemen, Oman). Ma niesamowite zdolności regeneracyjne. Gdy wiatr odsłoni jej korzenie, to wytwarza następne, które wrastają głębiej. Kiedy zostanie zasypana przez piasek, to pień i gałęzie przekształcają się w korzenie, a drzewo rośnie dalej w górę.

Tylko od ciebie zależy, jak spojrzysz na sytuację, w której jesteś. Może cię zniszczyć i sprawić, że uschniesz. A możesz przyjąć założenie, że jest to zmiana, którą wykorzystasz, by dojść tam, gdzie chcesz.

Skutki zaangażowanego działania przerastają nasze oczekiwania

„Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu».”

Zacheusz chciał tylko zobaczyć Jezusa z bliska. Postanowił i zaczął działać. Wtedy wydarzył się cud. Stało się coś o czym nawet nie marzył. Będzie mógł gościć tego wielkiego człowieka i z nim porozmawiać. Jakby tego było mało, ten wyraźnie daje mu znać, że czekał na to spotkanie i niecierpliwi się na nie.

Zacheusz nie wyznaczył celu na miarę swoich możliwości. Najpierw postanowił, co chce osiągnąć i szukał sposobności jak to osiągnąć. Nie pytał się czy cel jest realny i możliwy do osiągnięcia. Przyjął, że jest to możliwie i stało się to prawdą.

Chcesz by w twoim życiu działy się cuda? Zrób pierwszy krok. Przestań patrzeń na okoliczności jak na źródło ograniczeń. Wykorzystaj do działania to co masz. Zrób tylko jeden krok, a pozostałych tysiąc będzie konsekwencją tego pierwszego. Na tym właśnie polega odpowiedzialność za własne życie.

„Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę». Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie». Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».”

————

* Cytaty pochodzą z Ewangelii wg św. Łukasza 19,1-10 za: Biblia Tysiąlecia.

About

You may also like...

Comments are closed.