Wychowanie dzieci to nie tylko obowiązek, ale również praca na rzecz innych

Dzieci stanowią nieodłączną część życia rodzinnego. W związku z tym dosyć łatwo jest potraktować fakt ich wychowania jako coś oczywistego. Jako kolejny obowiązek, z którego musimy się wywiązać. Jadnak taki skrót myślowy powoduje, że tracimy z oczu naszą ogromną pracę, jakiej się codziennie podejmujemy na rzecz drugiego człowieka.

Czym wychowanie nie powinno być (wyłącznie)?

Zauważyłem, że mimowolnie zacząłem ograniczać moje postrzeganie wychowania dzieci do spisu obowiązków. Mam wrażenie, że taki sposób postrzegania dominuje. Fakt posiadania dziecka to szereg zobowiązań prawnych. Trzeba zapewnić odpowiednie warunki do życia i wykształcenie. Ważne, by umożliwić też dobry start i trampolinę do kariery zawodowej. Szczególną uwagę zwraca temat zapewnienia dziecku bezpieczeństwa w każdy możliwy sposób, zaczynając od wszelkiej maści ochraniaczy, a na ubezpieczeniu na życie i dożycie kończąc. W skrócie więc synonimem słowa „dziecko” staje się czasownik modalny „musieć”, a wszystko to poparte powinno być odpowiednią (czyt. bardzo dużą) ilością pieniędzy. Skutkiem takiego podejścia jest rosnąca obawa przed posiadaniem potomstwa. Myśli o rozwoju rodziny to przede wszystkim pytania o to czy mnie stać, czy podołam, czy będę wystarczająco dobrym rodzicem i tak dalej.

Oddanie dla drugiego człowieka

Spójrzmy jednak na kontakt z dzieckiem nie przez pryzmat relacji rodzicielskich a społecznych. Wychowanie to przede wszystkim praca na rzecz drugiego człowieka. Zupełnie od nas niezależnego, któremu proponujemy własny czas, zaangażowanie, z którego ono skorzysta na swój własny sposób. W tym podejściu nic nie musimy. Skoro decydujemy się, że obecność z drugą osobą jest dla nas wartością nadrzędną, to wszystko inne ma jedynie wartość usługową. Jest o tyle ważne, o ile tą relację wspiera. Jedynie skrajne przypadki działalności charytatywnej czy wolontariatu wymagają aż tak daleko idącego poświęcenia dla innych jak właśnie praca na rzecz własnego dziecka. Nabiera ono jeszcze większej wartości w czasie, kiedy tak drastycznie maleje przyrost naturalny.

Wychowanie jak heroizm

Usłyszałem kiedyś od starszej pani komplement pod naszym adresem, w którym stwierdziła, że posiadanie wielodzietnej rodziny to heroizm. Zbyłem to w tamtym czasie uśmiechem, bo wcale się herosem nie czułem. A do tego od razu przed oczami przewinęła mi się długa lista moich błędów wychowawczych. Teraz patrzę na to już z innej perspektywy. Oczywiście dalej staram się mieć dystans do siebie, jednak podzielam tą opinię, która wywyższa pracę rodziców na taki poziom. Często jest tak, że do tego poziomu trzeba nam dorastać, ale skoro za czyn heroiczny traktujemy poświęcenie swojego życia na rzecz ubogich, potrzebujących czy chorych, to gdzieś niedaleko jest również poświęcenie na rzecz małego człowieka.

Mam wrażenie, że coraz częściej dajemy się wkręcić w wybór formalnej sprawy rodzicielstwa i dbałości o bezpieczeństwo czy wychowanie przed życiem jako takim. Dla świętego spokoju pozbywamy się największego daru, jakim dysponujemy, czyli możliwości dawania życia.

About

You may also like...

Comments are closed.