Kto to jest konsekwentny ojciec?

Przejrzałem kilka artykułów poruszających tematykę konsekwencji w wychowaniu. Generalnie wniosków jednoznacznych wyciągnąć się z nich nie da, bo zdania są diametralnie rozbieżne. Po części źródło problemu tkwi w definicji. Nie da się więc stwierdzić na tej podstawie czy jest to skuteczna metoda wychowawcza. Ja natomiast jestem przekonany, że kluczem do jej sukcesu jesteśmy my sami czyli rodzice. 

Trzy rozumienia konsekwencji

Konsekwencję możemy rozumieć trojako. Jest to po pierwsze stałość i przewidywalność w postępowaniu. Jesteśmy więc konsekwentni, jeżeli przez dłuższy czas reagujemy według określonego schematu. Na przykład przed pójściem spać sprzątamy miejsce, w którym mieszkamy, codziennie wieczorem modlimy się. Innym wymiarem konsekwencji jest zgodność pomiędzy tym, co głosimy i co deklarujemy a postępowaniem. Jeżeli więc gorszy nas kłamstwo u naszych podopiecznych, to również sami takimi zasadami kierujemy się na co dzień. I to bez względu na okoliczności.

Wreszcie ostatni wymiar to reakcja na określone zachowanie. Możemy więc ustalić obowiązującą zasadę w domu, zgodnie z którą spóźnienie na obiad oznacza brak możliwości uczestniczenia w posiłku. Tutaj część autorów poruszających zagadnienie konsekwencji w wychowaniu wodrębnia te o naturalnym charakterze. Są to takie, których wystąpienie wynika z samej natury zjawiska lub postępowania. W związku z tym we wspomnianym przykładzie brak posiłku nie spełnia tego założenia, ale już ból po dotknięciu gorącego czajnika, tak. Bardziej naturalnym od zabrania talerza z jedzeniem wydaje się na przykład zjedzenie zimnego posiłku. Według części pedagogów i psychologów te naturalne mają większą siłę oddziaływania. Mają też tą zaletę, że zciągają z nas rodziców sprawczość. Nie my jesteśmy tym złym policjantem, ale natura i zjawiska fizyczne. Łatwiej jest więc okazać wyrozumiałość jeżeli będzie ona wychowankowi potrzebna do zmierzenia się z trudnościami.

Moje rozumienie konsekwentnego postępowania

Spróbujmy spojrzeć na to zagadnienie z perspektywy ojca. Umiejętność konsekwentnego postępowania, wymaganie od siebie zgodności pomiędzy deklaracjami a zachowaniem, dotrzymywanie umów, są to cechy, którymi powinien się legitymować mężczyzna i ojciec. Jestem przekonany o tym, że to jest pierwszy krok do skuteczności wychowania. Jeżeli będzie ono naturalnym postępowaniem zakorzenionym głęboko w sercu, to pytanie, czy należy je stosować wobec dziecka, będzie zawsze pytaniem zbędnym. Zbędne będą również dywagacje o ich skuteczności. Dlaczego tak twierdzę?

Konsekwencja to umiejętność dotrzymywania umów z samym sobą. To taka organizacja życia i pracy, która daje nam pewność, że jeżeli się zdeklarujemy do czegoś, to wykonamy to… chciało by się napisać „bez względu na okoliczności”. Nie o to jednak chodzi. Z uwzględnieniem okoliczności, ale na podstawie świadomie podjętej decyzji.

Trafiłem na takie artykuły wychowawców i psychologów, którzy przekonywali do korzyści płynących z „niekonsekwencji”. W takim ujeciu problemu mieścić ma się wyrozumiałość, wrażliwość, przychylność. Zgadzam się, że wobec kogoś, kto dopiero dorasta, poznaje siebie i świat wokół trzeba takie taryfy ulgowe mieć zawsze pod ręką. Jednak w dalszym ciągu powinna być to świadomie podjętą decyzją. Jeżeli więc zdeklarowałem się do tego, że wobec kradzieży będę wyciągał surowe konsekwencje, to mogę od tej deklaracji oczywiście odstąpić, uwzględniając określone okoliczności zdarzenia. Jednak, by to zrobić, muszę pamiętać, jakie to miały być następstwa. Do tego powinienem być gotowym, by je wyciągnąć. Wtedy mogę wybrać, co chcę zrobić. Nie ma wolnej decyzji, kiedy przykładowo „chlapnąłem” coś w uniesieniu przy obiedzie, ale gdy przyszło do zastosowania własnych słów w praktyce, to brakło mi zaangażowania. Nie ma wolności wyboru, kiedy w podekscytowaniu mówię: „Do końca tygodnia masz zakaz korzystania z komputera!”, ale koło środy zapominam zupełnie co powiedziałem. Odwoływanie się wtedy do zalet niekonsekwencji jest tylko i wyłącznie wymówką dla własnych słabości i braku pracy nad sobą.

About

You may also like...

Comments are closed.