Jak wykorzystać system zarządzania zadaniami (GTA) w ojcowskich obowiązkach?

Na pełny wizerunek ojcostwa składa się między innymi konsekwencja. Rozumiem przez nią: stałość w postępowaniu, zgodność z deklaracjami oraz dążenie do egzekwowania efektów działania lub decyzji. W dużej, wielodzietnej rodzinie takich relacji do monitorowania tworzy się sporo. Trzeba więc oprzeć się na narzędziach bardziej niezawodnych niż ludzka pamięć.

Konsekwencja w relacjach pomiędzy rodzicem a dzieckiem

Skupię się na tym rozumieniu konsekwentnego działania, które dotyczy bezpośrednio wzajemnych relacji między rodzicem a dzieckiem. Będą to więc nasze deklaracje i zobowiązania wobec podopiecznych albo określone następstwa, które będziemy chcieli w przyszłości wyegzekwować. Natomiast trzecie rozumienie, czyli zgodność pomiędzy tym, co głosimy a postępowaniem, dotyczy raczej rozwoju i dojrzałości wewnętrznej niż sposobu kształtowania więzi z drugim człowiekiem. Pominę go więc teraz.

Wyobraźmy sobie taką sytuację, że umawiamy się na określone rozliczenia finansowe. W naszym domu wiele miesięcy temu zdeklarowałem, że do każdego wydatku, jaki chcą ponieść nasze dzieci, dokładam się w połowie. Pozostałą cześć zapewniają z własnych oszczędności albo mogą zarobić. Wprowadziłem też system pożyczek pod zastaw z oprocentowaniem. Kilkukrotnie już wykorzystywaliśmy możliwość zadłużania się. Obowiązek spłaty rozłożony był nawet na dwa, trzy miesiące.

Inny przykład. Mamy ustaloną listę codziennych i cotygodniowych obowiązków dla każdego z domowników. Z pilnością bywa różnie. Dodatkowo z każdym tygodniem wygląda to inaczej. Brak zaangażowania wiąże się z określonymi konsekwencjami. Dodatkowo przy ich egzekwowaniu warto uwzględnić, czy jest to jednorazowa wpadka czy „recydywa”. W naszej rodzinie na tej liście jest sześcioro osób w tym czwórka dzieci. W okresie miesiąca możliwych kombinacji robi się dwieście pięćdziesiąt sześć. Nie ma możliwości, by to zapamiętać.

Jak nie da się zapamiętać to trzeba to zapisać

W miarę rozwoju mojego systemu zarządzania zadaniami (GTA) włączyłem również w niego zobowiązania, które powstają w relacjach z dziećmi. Można to zrobić zarówno na poziomie projektu jak i kontekstu, przy czym sam sposób rozwiązania jest elastyczny i zależy wyłącznie od metody, jaką preferujemy.

U mnie po stronie list z zadaniami jedna z grup dotyczy roli ojca i męża. W niej utworzyłem projekt pod nazwą „Ustalenia z dziećmi” i do niego wpisuję wszystko, co jest z tym związane. Wygląda to następująco:

Źródło: aplikacja 2Do.com

Zgodnie z definicją, którą wprowadził David Allen w swojej książce „Getting things done, czyli sztuka bezstresowej efektywności” projektem jest wszystko, co do realizacji wymaga więcej niż jednej czynności. W związku z tym w miarę wdrażania takiego sposobu monitorowania, projektów będzie coraz więcej. W nich każde pojedyncze zadanie może odnosić się do jednego lub kilkoro z dzieci. W uwzględnieniu tych powiązań można wykorzystać konteksty. Kontekst to grupa czynności o podobnym charaterze, wymagających podobnych narzędzi lub miejsca wykonania występujących w różnych projektach. U mnie takim kontekstem jest imię każdego z dzieci. Wygląda to w ten sposób:

Źródło: aplikacja 2Do.com

Jeżeli więc chcę sprawdzić do czego się zobowiązałem albo co powinienem wyjaśnić z moim synem mogę wyświetlić sobie przed rozmową odpowiednie zestawienie.

W jednym z artykułów, dyskutującym z korzyściami lub raczej ich brakiem przy wyciąganiu konsekwencji wobec dzieci, znalazłem takie sformułowanie:

„Pytanie jednak, dlaczego rodzicom z takim trudem przychodzi żelazna konsekwencja w wychowaniu…? Być może dlatego, że… jest ona nienaturalna.”

Mam wrażenie, że jest to uproszczenie i pójście na skróty. Źródłem problemu możemy być tylko my sami. Myślę tu o rodzicach. Oczywiście zgadzam się, że w relacji z dzieckiem potrzebna jest miłość, wyrozumiałość i ogromna przestrzeń na popełnianie błędów. Powinniśmy o to zadbać my dorośli, ale nie dlatego, że nie radzimy sobie z wymaganiem wobec siebie samego.

Jedyną drogą jest za każdym razem świadome podejmowanie decyzji, co zrobić z umową, do realizacji której się zobowiązaliśmy choćby i kilka lat wcześniej. Możemy zmienić warunki tylko takiego porozumienia, o którym pamiętamy. W ten sposób jesteśmy w stanie pokazać dziecku ile jest dla nas warte: tyle ile dane mu przez nas słowo.

Cytat pochodzi z artykułu: O pożytkach płynących z niekonsekwencji, Agnieszka Stein

About

You may also like...

Comments are closed.