Jak utrzymać czystą podłogę, kiedy w domu jest dużo osób? Kilka słów o minimalizmie

Z ciekawości przejrzałem, jakiego rodzaju odpowiedzi uzyskam, kiedy wpiszę w wyszukiwarkę następujące pytanie: „Jak utrzymać podłogę w wielodzietnej rodzinie?”. Jak łatwo zgadnąć trafiłem przede wszystkim na strony różnej maści poradników dla gospodyń domowych. Skupiały się one na technice oraz narzędziach. To jednak problemu w wielodzietnej rodzinie nie rozwiąże.

Narzędzia to pierwszy punkt zadania, ale nie ostatni

Narzędzia i środki czyszczące to z pewnością ważna część procesu mycia. Uproszczając sprawę, jeżeli są one odpowiedniej jakości to na doprowadzenie do wysokiego połysku kawałka podłogi będziemy potrzebowali wprost proporcjonalnie mniej czasu i mnie ruchów rękami. Liczy się też komfort i wygoda. Przyjemnie jest posługiwać się dobrze wykonanym mopem z odpowiednim wiadrem i uchwytem, który zastępuje wykręcanie. Ta sama czynność, jeżeli mielibyśmy ją wykonywać na kolanach trzymając zwykłą ścierkę do podłogi, wręcz odstręcza.

Kiedy nasz dom zamieszkują różnej maści i rodzaju stwory, które robią niesamowite przebiegi we wszelkiego rodzaju obuwiu lub bez niego. Zachowują się co najmniej dziwnie rozlewając napoje, rzucając jedzenie na podłogę, nierzadko z nieskrywaną satysfakcją je rozsmarowując i wdeptując. To z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że mamy dzieci i stan ten szybko nie przeminie. To oznacza również, że nasza podłoga będzie przez wiele miesięcy, a nawet lat poligonem doświadczalnym i polem bitwy. Co należy więc zrobić, by przetrwać?

Drugim punktem do zmiany jest nasze podejście

Przede wszystkim nabrać dystansu do sposobu, w jaki postrzegamy porządek. Nie mam jednak na myśli tego, że trzeba zaakceptować wieczny bałagan. Myślę tu raczej o zrewidowaniu swoich standardów. Przykładowo słowo „czyste” nie jest synonimem słowa „sterylne”. Zarazki w naszym otoczeniu generalnie nie stanowią zagrożenia dla naszego życia, ale zmuszają system odpornościowym do rozwoju. W tym stwierdzeniu posunął bym się nawet dalej. To co może stanowić zagrożenia dla zdrowia dorosłego, na przykład gotowanie zupy z klocków w muszli klozetowej, nie ma żadnego wpływu na małego człowieka.

Drugi warunek to właściwe spojrzenie na przeznaczenie podłogi. Należy ją traktować  jak każdą inną powierzchnię w naszym domu, czyli blaty, stoły, parapety. Nie są to miejsca do przechowywania przedmiotów z kilku powodów. Wyobraź sobie pusty stół, na którego środku stoi wazon z kwiatami. Jeżeli chcesz przetrzeć jego powierzchnię, to wykonujesz następujące ruchy: wycierasz koło wazonu, podnosisz wazon, przestawiasz go, wycierasz pod wazonem, ustawiasz ponownie wazon na środku stołu. Kiedy stół jest pusty, to ruchy są następujące: wycierasz blat stołu. Koniec. Od tego niesamowicie zawiłego i odkrywczego dowodu już tylko krok do stwierdzenia, że kluczem do sukcesu są… puste podłogi.

Łatwiej odnieść sukces, gdy nie komlipkujemy sobie życia

Jest bardzo prosta zależność pomiędzy wysiłkiem, jaki wkładamy w sprzątanie podłogi, a jej zagraceniem. Zwiększa się on drastycznie, jeżeli mamy w domu wiele osób, szczególnie tych najmniejszych czyli dzieci. Na ogół pierwszym „bałaganem”, który rzuca się w oczy, to zabawki. Sprawdziliśmy jednak już wielokrotnie w naszym domu i jesteśmy przekonani, że intensywność zabawy wcale nie zależy od liczby posiadanych misiów, autek, klocków i tym podobnego wyposażenia. Śmiało można ich liczbę zmniejszyć do tych najbardziej wartościowych tak, by zmieściły się do jednego kuferka. Można je wtedy sprzątnąć w pięć minut.

Tak na marginesie, świetnym pomysłem są dwa kuferki, z których jeden jest schowany i niedostępny przez kilka miesięcy. Po tym czasie zamieniamy kuferki i mamy dziecko, które przepełnia szczęście z posiadania nowych-starych zabawek. Zamiany takie można powtarzać wielokrotnie, a efekt jest zawsze taki sami.

Kolejnym krokiem jest eliminacja szaf, dodatkowych stolików i innych „potykaczy” podłogowych. Żeby to zrobić, trzeba oczywiście wcześniej pozbyć się przedmiotów, które zalegają na półkach i pod nimi. Może to brzmieć drastycznie, ale zapewniam, że działa. Uzyskamy też efekt uboczny. Zastanawiam się nawet czy nie ważniejszy od czystych podłóg. Chodzi o radość i spokój, jakie przychodzą, kiedy przebywamy w pomieszczeniach, w których nie zalegają zbędne przedmioty. Nie jest prawdą, że bałagan nam nie przeszkadza. Możemy go świadomie ignorować, ale liczba bodźców, które do nas docierają, obciążają nas i zniechęcają.

W naszym domu przygotowanie podłogi do mycia to zebranie kilku zabawek i porozrzucanych ubrań. Potem trzeba złożyć krzesła przy stole jadalnym. W ten sposób 90% powierzchni, wyłączając tą pod szafkami kuchennymi i pod sofą, mamy dostępną do odkurzania i mycia. Meble można byłoby też zastąpić takimi, które zapewniają swobodny dostęp do podłogi pod nimi. Takie, które są na wysokich nogach. Wtedy praktycznie cała powierzchnia naszego trzydziestometrowego salonu i kuchni byłaby dostępna do sprzątania. Mycie podłogi naprawdę nie musi przypominać „więziennej ścieżki zdrowia”.

About

You may also like...

Comments are closed.