Czy planowanie misji na kilka lat ma sens?

SONY DSC

Misja osobista to inaczej długoterminowy cel, wizja nas samych i naszego życia za kilka lat. Czasem spotykam się z wątpliwością, czy w taki długim czasie jesteśmy w stanie ocenić prawidłowo nasze potrzeby i oczekiwania. Jestem przekonany, że da się to zrobić, ale trzeba spojrzeć na problem z odpowiedniej perspektywy.

Po pierwsze w wyborze misji jest element decyzji

W źródle obaw o skuteczność naszej wizji życiowej często upatruję brak rozróżnienia pomiędzy zgadywaniem przyszłości a jej kształtowaniem. Taką postawę wyraża słowo „proaktywność”. Jest to przekonanie, że jako jednostka obdarzona wolną wolą i możliwością decydowania, mogę w dowolny sposób reagować na okoliczności. Nie, że okoliczności będą mi sprzyjać, ale, że bez względu na to, jakie będą, ja dopnę swego. Takie podeście zostało zachowane w szczątkowej formie w składanych przez nas przysięgach. Z założenia decydujemy się na ich złożenie. Przyrzekamy, że coś zrobimy albo do czegoś doprowadzimy. Robimy to, choć nie mamy pewności, że okoliczności zawsze nam będą sprzyjać. Przykładem jest przysięga małżeńska. Nikt z małżonków nie ma gwarancji, że będzie wierny aż do śmierci, ale to deklaruje. Co więcej, nowożeńcy zwykle mają znikome pojęcie o tym jak wygląda i z czym się wiąże wspólne życie z drugim człowiekiem przez dwadzieścia, czterdzieści, a czasem nawet i więcej lat. Nikt na tej podstawie jednak nie kwestionuje zasadności przysięgi małżeńskiej.

Po drugie do misji się dorasta

Jej sens i wartość wynikają przede wszystkim z faktu, że jej treść znacznie przekracza nas samych i nasze możliwości. Cele na miarę naszych możliwości to jest niższy poziom planowania. Jest czymś naturalnym, że w miarę jak zbliżamy się do terminu granicznego, który zawarliśmy w misji, zmienia się również nasze patrzenie i ocena tego, co zaplanowaliśmy kilka lat wcześniej. Podobnie ma się rzecz z wiernością zasadom, które głosimy. Inaczej definiujemy patriotyzm w szkole podstawowej, inaczej, kiedy jesteśmy dorośli, a jeszcze inaczej, kiedy opuścimy ojczyznę z jakiegoś powodu. W każdej z tych sytuacji możemy być wierni, a wyjazd za granicę wcale nie jest podstawą do tego, by skreślić swoje umiłowanie do kraju dzieciństwa.

Podjęcie decyzji o misji przypomina trochę skok na bungee. Nie chodzi o ekstremalność tego sportu, ale o przełamanie siebie i wyjście poza komfort. Nie da się też zapanować i przewidzieć wszystkiego do samego końca skoku. Trzeba na bieżąco podejmować decyzje jak się zachować, w zależności od tego, co się z nami dzieje w danym momencie.

About

You may also like...

Comments are closed.