Jaki jest sekret udanego małżeństwa i powodzenia w życiu?

Usłyszałem jakiś czas temu komplement na temat naszego małżeństwa. Dokładniej usłyszała go moja żona i przekazała mnie. Brzmiał mniej więcej tak: „Masz szczęście, że trafiłaś na takiego męża.” Powinienem się poczuć doceniony, a moje ego powinno zwiększyć swoją objętość, tak? Było dokładnie odwrotnie i myślę, że ty poczułbyś się podobnie. Już tłumaczę dlaczego.

Zacznijmy najpierw z wysokiego C czyli od historii Michaela Phelpsa. Ten pływak stał się ikoną pływania, kiedy to podczas olimpiady w Rio wywalczył pięć złotych medali i jeden srebrny. W całej jego karierze było ich aż 28; tych zdobytych na olimpiadzie, z czego aż 23 to złote. Rekordy świata zmieniał aż 39 razy. Jego nazwisko można śmiało traktować jako synonim tego co nieosiągalne. Mógł w dziedzinie, którą się zajmował, zrealizować praktycznie każdy sukces, jaki sobie zaplanował. Tak wygląda podsumowanie jego kariery. Podczas relacji z rozdawania medali możemy jeszcze podziwiać sposób, w jaki jest zbudowany. Na pewno nie wygląda jak przeciętny człowiek. Wzrost około 183 cm i ramiona dłuższe niż u innych o około 8 cm przy takim samym wzroście. Podobnie nieproporcjonalnie dłuższy miał tułów. Taki jak ma mężczyzna o wysokości 203 cm. Z drugiej strony natura obdarzyła go krótszymi nogami. Dzięki temu mógł nimi poruszać szybciej i lepiej układać je w wodzie. Wszystko to kończyły ogromne stopy w rozmiarze 48,5 cm. Również one pomagały w osiąganiu wyników niedostępnych dla innych.

Ponadprzeciętne warunki fizyczne i spektakularny sukces. Czyżby przypadek?

Jeżeli otworzysz listę najbogatszych Polaków w minionym roku pewnie tylko niewielką część nazwisk rozpoznasz. Podobnie jak ja. W 2017 byli na niej na przykład: Dariusz Miłek, Bogdan i Elżbieta Kaczmarkowie, Paweł Marchewka, Jan Papież, Maciej Wieczorek. Do ludzi sukcesu możemy też zaliczyć Adama Małysza. Zdobył po raz kolejny Puchar Pięciu Skoczni. W przeciwieństwie do tych pierwszych jest rozpoznawalny i znany. Co ich wszystkich łączy?

Michael Phelps, kiedy przygotowywał się do zawodów, przepływał w ciągu tygodnia nawet 80 km. Treningi swoje odbywał dwa razy dziennie, z których każdy trwał 5 godzin. Po zajęciach na pływali jechał na siłownię i tam uzupełniał swój trening siłowy. Powtarzał to codziennie przez sześć dni w tygodniu. Nie opuszczał treningów nawet w święta. Podobno przez 5 lat nie był tylko na jednym lub trzech treningach. Liczba ta różni się w zależności od źródła. Ważne jednak, że jest tak znikoma, aż obrosła legendą.

Za sukcesem stoi coś, co nas wcale nie pociąga

We wszystkich podobnych historiach dominuje jeden wspólny element: wytrwała praca i poświęcenie dla celu, który chce się osiągnąć. Mamy tendencję, by oceniać i wyciągać wnioski na podstawie efektów, które widzimy. Zdobywanie medali na olimpiadzie czy sprzedaż firmy za kilkadziesiąt milionów złotych to są zdarzenia, które trwają kilka lub kilkanaście dni. Jest błysk i ogromna suma pieniędzy, podziw i uznanie tłumów. Jak w loterii pieniężnej, kiedy kule układają się w odpowiedniej kolejności i w ciągu kilku minut z biedaka robią bogacza. Tak to widzimy, ale to tak nie działa.

Sukces nie jest zdarzeniem ale procesem. Nie pochodzi z przypadku ale jest celowym działaniem. Dopiero ukierunkowanie naszej aktywności oraz ponadprzeciętna koncentracja są w stanie stworzyć warunki, które sprzyjają realizacji spektakularnych wydarzeń. Jednak proces, który do nich prowadzi, okupiony jest trudem i rutyną codzienności. One już nie są tak medialne i nie sprzedają się w krótkich filmowych fleszach.

Sweet spot

Jest w tenisie takie określenie: sweet spot. Jest to uderzenie piłki, które stanowi optymalną kombinację siły i warunków, w których się ono odbywa. Inaczej można powiedzieć złoty strzał. Wygląda to tak, jakby wszystkie okoliczności ułożyły się tylko po to, by wspierać zwycięzcę. Może to być pogoda, kierunek wiatru, temperatura, samopoczucie, poziom energii, koncentracja. Tylko jeden ruch, który decyduje o zwycięstwie. Tak to wygląda jeżeli patrzymy z boku. Dla tego kto ten ruch wykonuje jest to jeden z tysięcy lub milionów, które wykonywał wcześniej.

Szczęście nie jest synonimem przypadku.

About

You may also like...

Comments are closed.