Jak wygląda codzienność rodziców kilkorga dzieci?

Wielokrotnie spotkałem się z opinią, że posiadanie dużej liczby dzieci to sporo obowiązków i wyzwanie. Z pewnością tak jest. Ocena jednak zależy też od sposobu spojrzenia. Faktycznie mam takie dni, że myślę o chwili „nic-nierobienia”. Tylko czy warto za tym tęsknić?

Czas wolny? A co to takiego?

Czasem próbuję sobie wyobrazić jak to jest się nudzić. Dochodzę do wniosku, że zapomniałem zupełnie jak to wygląda i jak się wtedy czułem. Od razu jednak mam przed oczami ciemną stronę takiej sytuacji. Brak możliwości działania jest równie dużym obciążeniem jak jego nadmiar. Fakt jednak jest taki, wolny wieczór, szukanie ciekawych zajęć, by spędzić interesująco czas wolny, jest dla mnie od dłuższego czasu zajęciem abstrakcyjnym.

Co jest najtrudniejsze na co dzień?

Obciążenie myślą, że trzeba być cały czas w gotowości, by pomóc, wyręczyć, wesprzeć, podetrzeć i nakarmić. Przy piątce dzieci w różnym wieku, zorganizowanie wolnego wieczoru, kiedy wszystkie już śpią i można usiąść w ciszy, jest bardzo trudne. Przy dwójce lub trójce było nam rodzicom znacznie łatwiej zadbać o taki czas.

Syzyfowa praca na codzień

Sprzątanie, gotowanie i realizowanie wszelkiego rodzaju innych obowiązków domowych to praca bez końca. Obraca się w niwecz znacznie szybciej niż czas potrzebny na ich wykonanie. Oprócz codziennej pracy zawodowej i dbania o siebie dochodzą niekończące się potrzeby dzieci, które czasem najprostszą rzecz potrafią skomplikować. Jeżeli nawet obowiązki zostają podzielone pomiędzy wszystkich członków rodziny, to i tak na rodzicach ciąży obowiązek dopilnowania, motywowania, sprawdzania. Zawsze dla dzieci będzie to przede wszystkim obszar do nauki, a ta wiąże się z prawem do błędu.

Szukanie punktu równowagi

Znalezienie równowagi pomiędzy swoim życiem a poświęceniem dla dzieci przypomina balansowanie na linie. Na co dzień żyjemy w świecie dorosłych, którzy nie mają dzieci. Nawet jeżeli są życzliwi wobec dużych rodzin i starają się być pomocni, rzadko potrafią objąć całość. Współczesny świat organizuje się w taki sposób, że rola opiekuna staje się coraz trudniejsza. Od rodziców oczekuje się, że będą w stanie sprostać takim samym obowiązkom zawodowym i społecznym bez względu na liczbę posiadanych dzieci. I bardzo trudno jest się tej presji oprzeć. Super byłoby mieć czas wolny na wyjście do kina, czas na zaangażowanie się w działalność społeczną, dokształcać się, mieć znajomych. Jednak piątka dzieci pochłania całkowicie dwadzieścia cztery godziny. Jako rodzice wielodzietnej rodziny realizujemy takie same oczekiwania jak małżeństwa z jednym dzieckiem lub bez dzieci. Nie nadążając za światem po prostu zostajemy w tyle. A taka świadomość ciąży, bo nie usłyszymy od nikogo słów pocieszenia, że mamy prawo odpuścić.

Korzyści z takiej sytuacji

Jakkolwiek nie byłoby ciężko, to nie żałuję tych pięciu decyzji, które kiedyś wspólnie z żoną podjęliśmy. Jestem też pewien, że nawet jak otoczenie nam teraz nie sprzyja, to jest to problem tego otoczenia, a nie nasz. Dla mnie czas z dziećmi jest okresem trudnym i wymagającym, ale dzięki niemu doszedłem i zmieniłem się w sposób, który nie jest osiągalny podczas innych wyborów.

W starotestamentalnej historii o Tobiaszu jest taki moment, kiedy syn wraca z podróży i korzystając z doświadczenia oraz lekarstw, które podczas niej zdobył, ulecza ślepotę ojca. Zdziera bielmo z jego oczu. Dla mnie jest to również symboliczny opis wpływu rodzicielstwa na nasz rozwój. Dojrzała relacja z dziećmi pomaga w nas dostrzec i zmienić to, co w innych kontaktach i doświadczeniach nie jest osiągalne. Otwiera oczy na wiele spraw, które pozostałyby zakryte, gdybyśmy nie zostali rodzicami.

About

You may also like...

Comments are closed.