Jak ocenić, co jest dla mnie i dla mojego dziecka ważne?

Znalazłem czas i motywację w sobie, by pomimo obowiązków, przytulić syna w trudnej dla niego chwili. Choć brzmi to banalnie, przygotowanie do tego krótkiego zdarzenia, wymagało ode mnie zmiany systemu wartości.

Ten właściwy moment

Zwróciłem uwagę na to wydarzenie nie dlatego, bym dzieci nie przytulał, nie rozmawiał z nimi, nie interesował się ich sprawami. Ważne były dla mnie intencje i okoliczności. Był to taki moment, w którym świadomie odłożyłem bieżące sprawy i przygotowania do pracy, by dać dziecku do zrozumienia, że jego smutek jest dla mnie ważny. O niczym nie mówiliśmy, nic szczególnego też nie robiliśmy. Było to jedynie kilka chwil, spędzonych razem.

Czasem trudno jest się zatrzymać

Próbowałem przypomnieć sobie jak postąpiłbym w podobnej sytuacji jeszcze jakiś czas temu. Mógłbym tego nie zauważyć. Przecież poranne przygotowania do wyjścia są na tyle absorbujące, że trudno ogarnąć takie drobnostki jak zły nastrój. No chyba, że ten, kto się z nimi męczy, głośno daje o sobie znać płaczem lub buntem. Łatwiej też o taką koncentrację, kiedy jest jedno lub dwoje dzieci. Mogłem to też zbagatelizować. Przyjąłbym założenie, że nie ma sensu się tym zajmować. Przejdzie samo. Mężczyzna musi być twardy. Poza tym, czym są takie zmartwienia wobec trudności, z którymi za chwilę będę się musiał zmierzyć w pracy.

Patrzymy na co uważamy za ważne

Kluczem do wyjaśnienia zmiany są priorytety. Patrzymy na nasze otoczenie i na to co dzieje się wokół, przez filtr. Dzięki niemu możemy się skupić na tym, co jest dla nas ważne. Z szumu informacyjnego, który dociera do mózgu przez zmysły, za każdy razem wybieramy tylko to, co potrzebujemy do dalszego działania. Łatwiej i szybciej to robić według określonego klucza. Nie jest nim niestety obiektywnie rozumiana wartość. Dlatego też samo postanowienie zmiany na podstawie przeczytanego artykułu jest niewystarczające. Nawet najpiękniej napisane i chwytające za serce zdanie „dzieci są ważne i mają uczucia” nic nam nie da. Przeczytanie „Wychowania bez przemocy” nie zadziała, dopóki sami siebie nie zmienimy.

Dlaczego ja wcześniej takich momentów nie potrafiłem zauważyć?

Ważna jest praca, bo trzeba zarobić na utrzymanie wszystkich w domu. Ważna jest punktualność, bo to świadczy o dobrym wychowaniu. Ważny jestem ja i moje obawy.

Obawy przed zmianą

Nie zawsze było to jednak takie oczywiste. Miałem sporo obaw przed zmianą hierarchii w tym czym się zajmuję na co dzień. Zastanawiałem się, jak mieć czas i możliwość zatrzymania się w każdej chwili, kiedy drugi człowiek tego ode mnie oczekuje. Wydawało mi się to niemożliwe, kiedy cały czas piętrzą się kłopoty, sprawy do rozwiązania i co rusz jakiś projekt się wali. Trzeba podejmować decyzje przy braku pewności, tego co jest słuszne. Brać na siebie negatywne konsekwencje.

By to zrozumieć możemy użyć analogii z wściekłym psem. Tym zwierzęciem są nasze wyobrażenia o problemach i troskach, które ujadaniem zwracają na siebie uwagę. Zachowanie to absorbuje nas tak skutecznie, że tracimy z oczu inne sprawy. Można sobie poradzić z taką sytuacją w ten sposób, że paskudę zamykamy do kojca. Oddzielamy bardzo wyraźnie od siebie czas, kiedy pracujemy i czas kiedy jesteśmy z rodziną. Co więcej, rodzinie poświęcamy się w pierwszej kolejności, a dopiero później idziemy do ujadającego kundla. To odwrócenie kolejności jest bardzo istotne. Agresywne zachowanie nie da o sobie zapomnieć. Idealnie jednak byłoby zaakceptować fakt, że ten pies faktycznie nie istnieje i jest jedynie naszym wyobrażeniem.

Czas na refleksję

Kolejność działań to jeden element. Drugim jest czas wygospodarowany na planowanie, refleksję, modlitwę. Systematyczność w zastanawianiu się nad tym co robię, co zamierzam zrobić i jaki to ma sens, pomaga w rozwijaniu umiejętności zatrzymania się w ciągu dnia. Nie jest to łatwe, jak i nie jest łatwo zaciągnąć do kojca wyrywającego się psa. Trzeba jednak pokazać mu, gdzie jest jego miejsce. Warto podjąć ten wysiłek, bo każdy dzień, w którym odkładamy go na później, jest dniem straconym bezpowrotnie.

Racjonalizowanie swojego postępowania tłumaczeniem, że znalezienie czasu dla innych jest luksusem dostępnym dla osób, które mają spokojne i poukładane życiem, jest wymówką. Nigdy też nie dożyjemy dni, w których będziemy mieli czas dla innych, w których będzie lepiej. Trzeba je samemu zorganizować.

About

You may also like...

Comments are closed.