Jak rozmawiać z dziećmi o pieniądzach?

Edukacją finansową dzieci powinni zająć się rodzice. Nie ma w tym stwierdzeniu jednak żadnego przesłania ideologicznego, a jedynie praktyczne. Jeżeli nie zrobimy tego sami, to nikt nas nie zastąpi. Szkoła, na żadnym z jej etapów, począwszy od podstawowego, a skończywszy na wyższym, nie zajmuje się takimi zagadnieniami. Ja więc do tego tematu podejść?

Własne przekonania o pieniądzach

Na początek warto pomyśleć o tym, jaki sami mamy stosunek do pieniędzy. Nasze uprzedzenia i błędne przekonania będziemy przekazywali nawet, jeżeli świadomie będziemy chcieli tego uniknąć. Kiedy jedynymi skojarzeniami, jakie mamy z pieniędzmi, to „ciężka praca” i „wyzysk” trudno oczekiwać, by nasz wysiłek edukacyjny przyniósł jakieś pozytywne efekty. Warto podjąć trud zmiany w tym obszarze. Jeżeli sami tego nie zrobimy, to jest bardzo prawdopodobne, że nasze dzieci również będą się borykać z podobnymi problemami finansowymi do naszych. Nauka własnych dzieci jest świetną okazją, by w takiej zmianie towarzyszyli nam nasi podopieczni.

Mój pomysł na pieniądz w domu

Mam swoją listę zasad, które przekazuję swoim synom. Wypracowałem je właśnie wtedy, gdy zająłem się zmianą moich poglądów i wiedzy na temat finansów osobistych. Pamiętam, że jeszcze niedawno byłem przekonany o tym, że wiem jak się zarabia pieniądze i do czego służą. Jedyny problem, jaki miałem, to ich niedobór. Myślałem, że gdybym tylko więcej zarabiał, to rozwiązałyby się moje problemy finansowe. Potem przeczytałem kilka książek o finansach osobistych oraz o zarządzaniu własnym majątkiem. Dopiero faktyczna wiedza otwarła mi oczy i zrozumiałem jak mało wiem i ile błędów popełniłem.  Oto moja lista:

  1. Pieniędzy się nie dostaje i pieniądze nie biorą się z nikąd. Najpierw trzeba na nie zapracować  i je zaoszczędzić, by potem móc inwestować. W związku z tym nie jestem zwolennikiem dawania dzieciom pieniędzy na imieniny, urodziny, komunie i inne okazje. Wolę stworzyć im okazję do zarobienia.
  2. Płacę kieszonkowe za takie prace wykonane w domu, dzięki którym ja mogę zyskać więcej czasu na pracę zawodową. Czasem też w ten sposób doceniam szczególne osiągnięcia, w których dziecko przekroczyło własne słabości i ograniczenia. Podjęło się wyzwania, które je zmieniło.
  3. W sklepie dziecko może wydawać pieniądze na wszystko, co chce, ale ja płacę tylko połowę ceny. Reszta pochodzi z oszczędności dziecka. Jest to świetny sposób na ograniczenie zapędów, bo wbrew intuicji rodzica, nasze dzieci są bardzo skrupulatne jeżeli mają się wydawać swoje pieniądze. Na samym początku, gdy dzieci zaczęły korzystać z tej zasady, mieliśmy z żoną chwilę zawahania. Nie byliśmy pewni czy postąpiliśmy słusznie, ponieważ trzeba było wciągnąć z portfela pieniądze na niezaplanowaną wcześniej połowę zakupów. Jednak warto spojrzeć na problem od drugiej strony. Jeżeli łączymy tą zasadę z poprzednią, to dla nas zdecydowanie bardziej opłacalna jest ta połowa, którą dzieci dopłacają ze swoich. Wypracowały ją wcześniej, kiedy pomagały nam w pracy. Budujemy też w ten sposób wzajemne zaufanie.
  4. Do dwóch poprzednich punktów dokładamy jeszcze listę trzydziestodniową. Jeżeli po tylu dniach dziecku nie przejdzie ochota na określony zakup, to znaczy, że warto jest na to wydać pieniądze. Wszystko co nie przetrwa tej próby jest jednie chwilową zachcianką.
  5. Dziecko od czternastego roku życia ma swoje konto w banku i kartę debetową.
  6. Nasz dom jest wspólnym dobrem i każdy jest za niego odpowiedzialny. Kolejność obowiązków jest zawsze następująca: najpierw wobec domu, potem wobec szkoły i na końcu wobec znajomych i przyjaciół.
  7. Na wydatki dzieci, które przekraczają ich kieszonkowe, mogę udzielić pożyczki, ale doliczam do tego odsetki oraz biorę zastaw. Zabezpieczenie powinno mieć wartość taką, żeby opłacało się je sprzedać, jeżeli dług nie zostanie spłacony w ustalonym terminie. Warto jednak przyjmować najpierw zabezpieczenia o dużej wartości dla pożyczkobiorcy na przykład ulubione gry, telefon lub komputer. Wtedy mamy pewność, że pożyczka zostanie odpracowana w tempie galopującej inflacji.

Od takiej listy zaczęliśmy edukację finansową w naszej rodzinie. Jest z pewnością jeszcze wiele pomysłów i tematów, o które można ją uzupełnić. Ważniejsze jednak jest zaczęcie rozmów o pieniądzach tak po prostu. Nie każdy z nas ma ambicje, by zostać inwestorem finansowym, ale każdy z nas powinen posiadać podstawową wiedzę, która będzie mu pomagać w optymalnym wykorzystaniu posiadanego majątku. Szczególnie wtedy gdy nie mamy go dużo i warto dbać o każdą złotówkę i każdy grosz.

About

You may also like...

Comments are closed.