Można nie mieć książek i czytać książki

Czy możemy mieć wybór pomiędzy książką a dzieckiem? Moje doświadczenia pokazują, że tak. Oczywiście taki wybór miałem, ponieważ sam tak postanowiłem. Jednak w przypadku, kiedy decydujemy się na posiadanie dzieci w liczbie większej niż obecnie obowiązująca w Polsce średnia, to również i nieszablonowy sposób organizacji domu należy wziąć pod rozwagę.

Po co nam książki?

Jakie funkcje może pełnić posiadana w domu książka? Przede wszystkim jest źródłem wiedzy i dostarcza wielu przeżyć emocjonalnych, których byśmy bez niej nie doświadczyli. Często przeżycia są na tyle silne, że wiążemy się z nią emocjonalnie i chcemy, by została z nami na dłużej. Posiadanie książek kojarzy się z określonym statusem społecznym. Zasobna i rozbudowana biblioteczka w powszechnym odbiorze ma dobrze świadczyć o jej właścicielu. Ma być on człowiekiem inteligentnym, bo oczytanym oraz przynależącym do sfery intelektualistów. To ostatnie jest konsekwencją faktu, że książki wymagają, by przedkładać sprawy wiedzy i poznania nad posiadanie przedmiotów materialnych i konsumpcję. Trzymamy je też, bo są ważną dla nas pamiątką lub prezentem.

Do czego książki nie służą?

To są pozytywne motywy posiadania książek. Są też jednak i negatywne, ale do nich trudniej się jest nam przyznać. Zdarzyło mi się nie raz kupić książkę, bo miała mi ona dostarczyć określonych informacji lub doświadczeń, ale nigdy nie znalazłem chwili, by ją przeczytać. Świadczy to więc o tym, że wydałem pieniądze niepotrzebnie. Nabyłem coś co miało zaspokoić moje wyimaginowane zachcianki. Uważam, że tylko faktycznie pojawiające się potrzeby są tymi, do których mamy wystarczającą motywację, by je zaspokoić. W każdej innej sytuacji jest to chwilowa fascynacja, która mija.

Wiele książek trafiło też do mnie w bliżej nieokreślony sposób i już zostały, bo przecież gdzieś w głowie siedziało przekonanie, że książki nie można wyrzucić. Czy aby na pewno?

Prawdziwa wartość książki

O wartości książki świadczy jej zawartość, ale dopiero w momencie, kiedy została ona przeczytana. Tak naprawdę kluczowy jest sam fakt jej przeczytania natomiast forma i prawo własności są drugorzędne. Co najwyżej mogą one określać, w jaki sposób i w jakim czasie możemy się z nią zapoznać. I tutaj dochodzimy do wcześniej omówionej pozytywnej zależności pomiędzy książką a wiedzą i przeżyciami. Jeżeli zadamy sobie pytanie ile z posiadanych książek udało nam się przeczytać, to jestem pewien, że w większości przypadków odpowiedzią będzie: „niewiele”. Oczywiście nie zawsze, bo są osoby, które są w tej dziedzinie wyjątkiem, jednak nie możemy postępować sami według jakichś reguł, tylko dlatego, że gdzieś, w jakimiś czasie może istnieć wyjątek.

Jeżeli więc odłożymy na bok niewykorzystany potencjał, który książki ze sobą niosą, to zostanie jedynie sterta przedmiotów o bardzo małej wartości. Dlatego też, decydując się na zorganizowanie wielodzietnej rodziny w taki sposób, by nas to nie przerosło, to należy pozbyć się przedmiotów, które nas w tych wysiłkach nie wspierają. Brak książek w domu to więcej przestrzeni do życia i mniej powierzchni do sprzątania. A to razem pozwala na wygospodarowanie cennych minut, których potrzebujemy na dodatkowe obowiązki wynikające z rodzicielstwa.

Co jednak z czytaniem i rozwojem osobistym?

Tą funkcję mogą nam zapewnić biblioteki, jeżeli lubimy książki w formie tradycyjnej. Można też korzystać z książek elektronicznych. Biblioteki oprócz faktu, że pożyczają książki, chętnie je również przyjmują. W ten sposób możemy sobie poradzić z sentymentem, który łączy nas z książką. Jeżeli będziemy chcieli znów wrócić do wspomnień, wystarczy podejść do biblioteki i ją wypożyczyć. Dzięki temu konieczność dbania o nasze tomy oraz ich katalogowanie powierzamy specjalistom, którzy na pewno zrobią to lepiej niż my. Dodatkowo wspieramy szlachetne przesłanki, dla których powstały książki. Mogą być dostępne dla wielu osób, czego nie można powiedzieć o tych, które kurzą się na półkach w naszym domu. Odkąd zdecydowaliśmy się na abonament miesięczny dla książek elektronicznych, liczba pochłanianych „stron” w naszym domu wzrosła drastycznie. Po prostu możemy czytać to, na co mamy ochotę i bez problemu znajdujemy to w indeksie elektronicznym.

Inne rozwiązania

Podobny schemat analizy możemy zastosować do innych naszych zainteresowań. Rozwój techniki w tym narzędzi do nagrywania i fotografowania cyfrowego oraz możliwość przechowywania nieograniczonej ilości danych w chmurze ułatwiają nam to bardziej niż kiedykolwiek.

Nigdy nie słuchałem muzyki tak często jak robię to teraz, kiedy pozbyłem się wszystkich płyt kompaktowych. Korzystam ze streamingu w Spotify oraz z kopii płyt na dysku OneDrive.

W notatniku Evernote archiwizujemy wszystkie warte zapamiętania rysunki dzieci, wyroby z plasteliny i inne przejawy przedszkolnej twórczości. Dzieła, z którymi nigdy nie wiadomo co zrobić, kiedy mają swoją oryginalną postać. Warto jednak o nich pamiętać, a to zapewniają nam zdjęcia. W ten sam sposób przechowujemy wszystkie pisma, umowy, rachunki. Zostały jedynie te, które koniecznie trzeba zachować w formie papierowej. Na szczęście jest tego niewiele.

Pytanie czy można zjeść ciastko i mieć ciastko w tym przykładzie wcale nie jest takim głupim pytaniem. Można znać wiele książek, a jednocześnie posiadać ich bardzo niewiele. Można nie mieć płyt, a słuchać muzyki całymi godzinami. Określa nas to co robimy, a nie potencjalne, ale niewykorzystane możliwości. Warto wyjść poza utarte schematy.

About

You may also like...

Comments are closed.