Pomysł na inicjację młodego mężczyzny. Ekstremalna Droga Krzyżowa

Podstawowym celem Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest rozwijanie męskości i promowanie jej jako sposobu na życie i doświadczanie wiary. Jest również wyzwaniem bardzo trudnym i wymagającym przekroczenia siebie. Spełnia więc wszystkie warunki, by wykorzystać ją również jako pomysł na inicjację dziecka w świat dorosłości i męskości.

Skąd taki pomysł?

Inspiracją do tego pomysłu był dla mnie fragment książki „Dzikie stwory. Sztuka wychowania chłopców” Stephena Jamesa i Davida Thomasa. Zgodnie z nim inicjacja jest nieodłącznym etapem rozwoju każdego dorastającego chłopca. Poszukuje on aktywnie możliwości, w których będzie mógł potwierdzić swoją kształtującą się dorosłość. Jest to również moment przejścia ze świata dziecka do świata dorosłych. W związku z tym stopień trudności tego doświadczenia decyduje o sile poczucia przynależności do nowej grupy. Jeżeli przegapimy ten moment, to i tak próba się odbędzie, jednak punktem odniesienia będą najpewniej starsi koledzy lub inne przypadkowe środowisko, do którego trafi. Młodzi chłopcy będą więc testowali swoją męskość bez względu na to czy nam się to podobna czy nie. Będą to jednak takie inicjacje jak palenie papierosów, alkohol, przemoc i łamanie prawa.

Jak to zrobić?

W skrócie chodzi o stworzenie rytuału, po przejściu którego chłopiec będzie mógł spojrzeć w lustro i zobaczy w nim mężczyznę. By to się stało, próba musi mieć odpowiedni stopień trudności. Nieść w sobie realne ryzyko niepowodzenia. Wykraczać poza ogólnie przyjęte zachowania. Dzięki temu wyzwanie będzie budziło podziw otoczenia, a tym samym stanowiło o jego atrakcyjności.

W doświadczenie to wprowadza ojciec. Nie chodzi tutaj tylko o solidarność płciową, ale o predyspozycje mężczyzn do ponoszenia ryzyka i wyprowadzania dziecka z domu na świat. Oczywiście nie oznacza to, że matka jest zbędna. Konieczna jest osoba, która na końcu tej przygody będzie czekała z niecierpliwością, by docenić i uhonorować męską przygodę. Poza tym, męskość męskością, wyzwania wyzwaniami, ale w każdym mężczyźnie drzemie dziecko, które doceni taki matczyny gest.

Jak to funkcjonuje w mojej rodzinie?

Pierwszą Ekstremalną Drogę Krzyżową w nocnym wydaniu, którą przeszedłem z najstarszym z synów, pamiętam bardzo dobrze. Obaw miałem sporo. Więcej nawet niż przed moją samodzielną wyprawą, kiedy byłem na nogach ponad 90 km. Z każdym jednak wyjściem przekonuję się, że to nie moi synowie nie dorastają do wyzwań, ale moje postrzeganie ich dorosłości nie jest adekwatne. Obecnie wokół naszych nocnych wypraw jest taka atmosfera, że zgody na uczestnictwo dopominają się kolejni chłopcy w coraz młodszym wieku. Warunkiem zaliczenia egzaminu jest samodzielne przejście trasy EDK w nocy. To chłopcy decydują o tym, kiedy są gotowi. Zdarzyła się też próba, która zakończyła się niepowodzeniem i zejściem z trasy. Zgodnie jednak z zasadą, że przegrywa dopiero ten kto się poddaje, druga próba zakończyła się sukcesem.

Noc, w której z żoną czekamy i obserwujemy z boku wysiłki chłopaków, kosztuje nas sporo. Chwile wyczekiwania ciągną się w nieskończoność. Kolejne doświadczenia przychodzą już łatwiej, ale i tak jest ciężko pogodzić się z rodzącą się samodzielnością i dorosłością. Zawsze jest lęk, bo każdy z nich jest inny, inaczej znosi wysiłek i każdy to ten jedyny, najbardziej ukochany i wypieszczony. Na zakończenie drogi chłopcy otrzymują nieśmiertelniki. Wygrawerowany jest na nim cytat ze Starego Testamentu, znaczenie imienia właściciela oraz rok przejścia próby. Moment, w którym podaję dziecku to wyróżnienie na schodach klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej, jest tym, w którym dostrzec można cały sens ojcostwa i rodzicielstwa. Chwile, w których jesteśmy ze sobą tacy, jakimi jesteśmy naprawdę, bez udawania. Nieziemsko zmęczeni, z kolanami, które nie chcą zgiąć się już do modlitwy, ale dumni. Więź między mężczyznami nie tworzy się w gadaniu, zapewnianiu i opowiadaniu. Ona się wykluwa w tych ciągnących się kilometrach. Można iść przez dwanaście godzin i zamienić ze sobą jedynie kilka słów. Ale mężczyźnie to wystarczy, by dowiedział się kto jest obok niego.

Na koniec najważniejsze i najpiękniejsze

Kiedy nad ranem cali sztywni ze zmęczenia ledwo wysiadamy z samochodu pod domem, w drzwiach czeka osoba, która najpiękniej potrafi docenić ten wysiłek. Oczywiście martwi się, ale też podziwia.

Można zamknąć się w swoim bezpiecznym świecie, uwierzyć, że za oknem czai się zagrożenie i wzruszać się filmami o bohaterskich czynach. A można tak żyć, by na wspomnienie najpiękniejszych chwil kręciła się łza w oku. Oczywiście wymaga to wyjścia ze strefy komfortu, a to boli. Jednak każde narodziny wiążą się z ogromnym wysiłkiem i zagrożeniem.

Cytat ze Starego Testamentu grawerowany na nieśmiertelniku zawsze jest taki sam: „Jakże chciałbym cię zaliczyć do synów i dać ci przepiękną ziemię, najwspanialszą pośród posiadłości narodów! Myślałem: będziesz Mnie nazywał: „Mój Ojcze!”  i nie odwrócisz się ode Mnie.”

About

You may also like...

Comments are closed.